Koźmiński: Bez ułańskiej szarży

Marek Koźmiński, który przez pięć lat występował we włoskim Udinese Calcio, nie przekreśla szans Lecha Poznań na awans do kolejnej rundy Pucharu UEFA. Odradza jednak trenerowi Franciszkowi Smudzie i jego piłkarzom ułańską szarżę w rewanżu.

Pierwszy mecz 1/16 finału Pucharu UEFA Lech - Udinese zakończył się w Poznaniu remisem 2:2. Rewanż w czwartek we Włoszech (godz. 20.45).

Reklama

- Gdyby mecz w Poznaniu trwał 10 minut krócej i skończył się wygraną Udinese 2:0, to raczej trudno byłoby myśleć o awansie. Było jednak 2:2 i szanse na awans są - powiedział Marek Koźmiński.

Były reprezentant Polski zaleca jednak grę ostrożną i wyrachowaną. - Nie zgadzam się z opiniami, że lechici powinni się rzucić na gospodarzy, zaatakować od pierwszego gwizdka sędziego. Sądzę, że ułańska szarża mogłaby się źle skończyć, a strata jednej bramki znacznie ograniczyłaby szanse Lecha na korzystny wynik. Zespół trenera Smudy musi zagrać mądrze, wyrachowanie i spróbować pokonać Włochów ich własną bronią, a kto jak kto, ale oni potrafią kalkulować - zaznaczył.

Koźmiński, który wybiera się do Udine i będzie oglądał mecz z trybun stadionu Friuli, uważa że gospodarze także zagrają ostrożnie.

- Dla Udinese to jeden z "normalnych" meczów, kolejny w sezonie, który chcą wygrać. My traktujemy go jako spotkanie "o wszystko", a Włosi podchodzą do tego znacznie spokojniej. Podobnie zresztą jak kibice, których gracze Lecha nie muszą się obawiać. Są w Italii stadiony, gdzie fani potrafią zgotować "piekiełko", ale w Udine atmosfera na meczach bywa letnia, a doping spokojny, bez szowinizmu czy jakichś wybryków - zakończył Marek Koźmiński.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: W.E. | awans | UEFA | mecz | Udinese | Marek Koźmiński

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje