Koszykówka: Polki zagrają w ćwierćfinale z Australijkami

W ostatnim występie grupowym polskie koszykarki przegrały z niepokonanymi do tej pory Amerykankami 57:76 (21:44). Tym samym podopieczne trenera Tomasza Herkta zajęły w grupie B czwarte, ostatnie premiowane awansem do ćwierćfinałów miejsce. W kolejnym turniejowym występie Polki zagrają z najlepszym zespołem grupy A, Australijkami, które jeszcze w Sydney nie przegrały.

Dla Polek ten mecz był szansą na zajęcie pierwszego miejsca w grupie. Iluzoryczną, ale zawsze. Szybko jednak okazało się, że taka presja działa fatalnie na nasz zespół.

Reklama

Zaczęło się od 0:2, ale w 3. minucie Polki remisowały 4:4 po skutecznych rzutach Małgorzaty Dydek i Patrycji Czepiec.

Jeszcze przy stanie 8:12 wyglądało to całkiem nieźle, ale każda kolejna minuta to coraz większa dominacja Amerykanek.

Niestety, w 16. minucie gry Polki przegrywały już 14:27, tracąc łatwe piłki w ataku. Pudłowała niemiłosiernie Elżbieta Trześniewska. Inaczej wysoka vis a vis, Lisa Leslie, po której rzucie z dystansu Amerykanki wygrywały już 32:14 w 17. minucie. Za moment w ten sam sposób trafiła Sheryll Swoopes (35:16). Dawn Staley powtórzyła wyczyny partnerek (38:16), a Polki raczej nie bardzo wiedziały jak wychodzić w obronie do rywalek. Nic więc dziwnego, że w 19. minucie przegrywały już 17:40, a ostatnim fragmencie tej odsłony 19:44.

Tak naprawdę mogła się podobać jedynie Sylwia Wlaźlak, która trafiła wszystkie cztery rzuty wolne. Nic więcej nie można było w grze polskiego zespołu pochwalić. Nasze zawodniczki za bardzo dały się zdominować rywalkom. Jednak głównie dlatego, że to biało-czerwone grały źle, dając rywalkom możliwość narzucenia ich stylu gry. Podopieczne Tomasza Herkta były mało ruchliwe, prawie nie zbierały piłek na własnej tablicy, więc o grze z kontry nie mogło być mowy. Oczywiście, wszystkie tego typu elementy miały w swojej grze Amerykanki.

Polki trafiły z gry tylko 8 z 27 rzutów, zebrały tylko 11 piłek i aż 13 strat. Asystowały także tylko raz...

Rywalki miały aż 13 asyst, więc taki wynik po pierwszej połowie nie mógł dziwić.

Po przerwie rywalki szybko powiększały przewagę (23:48). Tylko grając przez Dydek Polki zagrażały rywalkom.

Na szczęście w pewnym momencie Polki wreszcie otrząsnęły się. Zaczęły grać lepiej. Po akcjach Joanny Cupryś i "Ptysia", odrobiły nieco start. Przegrywały 35:53. Poza boiskiem była znokautowana przez Leslie Edyta Koryzna. Sylwia Wlaźlak także, bo nadal dokuczała jej kontuzja kostki, stąd obecność na parkiecie Krystyny Szymańskiej-Lary. Z kolei czwarty faul na koncie miała już Dorota Bukowska, kryjąca z "Ptysiem" wysokie rywalki.

W 30. minucie gra bardzo się wyrównała (39:58). Po wolnych Szymańskiej-Lary było 41:58 w 31. minucie gry. Za moment bardzo udanym wejściem popisała się Wlaźlak. Faulowana zdobyła trzy punkty w tej akcji (44:58). Wystarczyło jednak, że rywalki znowu agresywniej broniły, by odskoczyć na 46:66. Świetnie grała Yolanda Griffith. Po jej punktach (14) i zbiórkach (12) jej ekipa prowadziła 74:51 w 37. minucie.

Polki tak naprawdę najlepiej wykonywały rzuty wolne. Nie po raz pierwszy zresztą na tym turnieju. Trafiły 23 z 26 prób. Najwięcej wolnych wykonywały Wlaźlak i Małgorzata Dydek. Ta ostatnia trafiła w meczu z Amerykankami 10 wykonywanych rzutów wolnych.

Dowiedz się więcej na temat: Polka | półki | koszykówka | polki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje