Koszykówka: Australia - Polska 76:48 (43:28)

Reprezentacja polskich koszykarek przegrała z Australią 76:48. Niestety, ponownie w zespole mistrzyń Europy zawiodła skuteczność. Polki marnowały wiele sytuacji pod koszem rywalek i notowały zbyt wiele strat.

Polki, mistrzynie Europy, nie sprostały koszykarkom Australii i w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego przegrały z zespołem gospodarzy 48:76.

Reklama

Australijki, trzecia drużyna MŚ'98 roku, brązowe medalistki IO'96 z Atlanty, awansowały do półfinału, w którym zmierzą się ze zwycięzcą drugiego meczu ćwierćfinałowego Brazylia - Rosja.

Polkom pozostaje walka o 7. pozycję. W piątkowym (30 minut po północy) spotkaniu o to miejsce polski zespół zagra ze Słowaczkami, które w finałach ME'99 uplasowały się na czwartej pozycji, ostatniej premiowanej awansem olimpijskim.

Mistrzynie Europy rozpoczęły mecz z Australijkami "stałą" piątką: z Małgorzatą Dydek, Elżbietą Trześniewską, Joanną Cupryś i rozgrywającymi Sylwią Wlaźlak i Beatą Predehl. Tom Maher, szkoleniowiec drużyny gospodarzy, który tak obawiał się Dydek, wystawił przeciwko Polkom najsilniejszą piątkę z trzema wysokimi zawodniczkami - Jackson, Boyd i Whittle, które od samego początku utrudniały polskiej środkowej grę pod koszem i zdobywanie punktów.

Już w pierwszych minutach meczu Australijki wykorzystały swoja najsilniejsza broń - rzuty z dystansu. Najwyższa w drużynie "Aussies", Whittle (197 cm) trzy razy z rzędu trafiła zza linii 6,25 cm i po niespełna czterech minutach meczu biało-czerwone przegrywały z rywalkami 4:11.

Czas wzięty przez trenera Tomasza Herkta nie zmienił stylu gry polskiego zespołu. Małgorzata Dydek nie była w stanie upilnować Whittle, a pozostałe polskie koszykarki miały takie same problemy z rywalkami, które były bardziej ruchliwe i szybsze od podopiecznych Herkta. Australijki zdobywały punkty zarówno spod samego kosza, jak i z dystansu (w pierwszej połowie rywalki trafiły pięć razy za trzy punkty, a Polki ani razu).

W drugich 20 minutach przewaga podopiecznych Toma Mahera rosła systematycznie z minuty na minutę. Polki, przy agresywniejszej obronie rywalek, miałykłopoty z wyprowadzeniem piłki z własnej połowy, a także z wypracowaniem czystej pozycji rzutowej pod koszem i praktycznie w co drugiej akcji ataku traciły piłkę.

Po koszu Brondello Australia prowadziła już w 27 minucie różnicą 22 punktów (54:32). Punkty Cypryś (jedyny rzut za trzy punkty) i kosz Bukowskiej pozwoliły mistrzyniom Europy na zmniejszenie przewagi zespołu "Aussies" do 17 punktów (37:54). Odpowiedź Australijek była jednak natychmiastowa. Zza linii 6,25 cm trafiła Boyd , a kontry, wyprowadzane przez Brondello i Timms, a kończone przez Falon, Sandie i Jackson dały drużynie Australii wysokie prowadzenie 67:39 na sześć minut przed końcową syreną.

W ostatnich minutach meczu, pomimo, iż w zespole Australii nie występowała żadna zawodniczka pierwszej piątki, Polki nie potrafiły zmniejszyć prowadzenia rywalek. Pod nieobecność Małgorzaty Dydek przegrywały zdecydowanie walkę pod tablicami, a w ataku, akcji za akcją, raziły nieporadnymi zagraniami.

Dowiedz się więcej na temat: koszykówka | Australia | polki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje