Korzeniowski nie boi się Phelpsa

Paweł Korzeniowski jest jednym z najlepszych pływaków na świecie. Tylko jedna osoba może mu dorównać na 200 metrów stylem motylkowym. To Michael Phelps.

W tym roku "Korzeń" chce pokonać Amerykanina na mistrzostwach świata. "Rozpala mnie wizja tego zwycięstwa" - powiedział "Dziennikowi".

Reklama

Polak już w poprzednim roku zapowiadał, że odbierze rywalowi rekord świata na tym dystansie. Tak się jednak nie stało i pływak dostał za to "po głowie".

"Ludzi wzięli moje słowa zbyt dosłownie. Ja chciałem powiedzieć, że czuję, że mogę go pobić, że chcę walczyć o ten rekord. To było dla mnie wyzwanie i cel, który czułem już w ręku. Poleciałem na mistrzostwa Europy do Budapesztu, żeby popłynąć szybciej niż Michael Phelps, ale nie udało się. Wtedy usłyszałem, że składam deklaracje bez pokrycia. Że to przechwałki, zarozumialstwo. Na moją głowę spadła krytyka, choć zostałem mistrzem Europy. Złoty medal przestał mieć znaczenie, przestał być wartością, dowodem na to, że ciężko pracowałem. Moje słowa obróciły się przeciwko mnie, bo usłyszałem, że trenowałem za słabo. Skoro stać mnie było na mistrzostwo świata, potem Europy, to powinienem zostać rekordzistą. Tak jakbym był maszyną, którą można zaprogramować na wyniki 1.53 min" - żali się Korzeniowski.

Teraz jednak czeka z niecierpliwością na pojedynek z Phelpsem. "Zdecydowanie lepiej pływam ze świadomością, że grozi mi porażka. Jak nikt mnie nie goni, umiem wygrać wyścig, ale bić rekordy jest wtedy trudno. Dlatego nie mogę się doczekać pojedynku z Phelpsem. Wtedy pójdziemy na całość i okaże się kto jest mocniejszy. Ja się nie boję" - dodał.

INTERIA.PL/Dziennik
Dowiedz się więcej na temat: Michael | phelps | michael phelps | Paweł Korzeniowski | Korzeniowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama