Koniec marzeń ŁKS-u

W piątek rano w Naczelnym Sądzie Administracyjnym odbyła się rozprawa mediacyjna pomiędzy walczącym o przyznanie licencji na grę w ekstraklasie łódzkim klubem, a PZPN. Nie przyniosła powodzenia. Strony spotkają się w sądzie na "normalnej" rozprawie 12 sierpnia.

ŁKS dokumenty licencyjne złożył zbyt późno. Licencji na grę w ekstraklasie nie dostał, mimo że w ubiegłym sezonie zajął w tabeli bardzo dobrą - zwłaszcza jak na sytuację finansową klubu - siódmą pozycję. Na 12 sierpnia w sądzie jest wyznaczona rozprawa, ale ŁKS wystąpił o wcześniejszą mediację (wniosek o przyłączenie się do niej Cracovii łódzki klub odrzucił). W piątek o niczym nie decydował sąd. Decydowały strony. Gdyby PZPN poszedł z ŁKS na ugodę i pozwolił mu na grę w ekstraklasie, sierpniowej rozprawy już by nie było.

Reklama

- To skandal, że nie bierze się pod uwagę wartości sportowych. Przecież to nie wina piłkarzy, którzy w sportowej walce zapewnili sobie prawo do gry w ekstraklasie. Pan Grzegorz Lato jest marnym prezesem PZPN. Jak zresztą prezesem może być ktoś, kto jako senator w sejmie nie odezwał się ani razu przez całą kadencję? - burzył się reprezentujący drużynę Piotr Świerczewski.

- PZPN nie spełnia swojej roli. Tak robić nie można - podtrzymywał ten ton jego kolega z boiska, a obecnie dyrektor sportowy klubu Tomasz Kłos.

- PZPN odrzuca mediację. Wiążące jest oświadczenie Komisji Odwoławczej. Nie ustąpimy - stwierdził pełnomocnik PZPN Marcin Wojcieszak.

- Ja jestem za sportową rywalizacją, ale określonych reguł trzeba dotrzymywać. Serce mnie boli. Dwaj z obecnych obecnych w sali - Kłos i Świerczewski - byli moimi podopiecznymi w czasach, kiedy prowadziłem reprezentację. Ale PZPN jest zakładnikiem swoich postanowień. Komisja Odwoławcza jest wobec nas ciałem niezależnym. Na dowód tego powiem, że z przybyłym na rozprawę jej członkiem widzę się pierwszy raz w życiu - stwierdził wiceprezes PZPN Antoni Piechniczek.

- Jestem bardzo rozczarowany - mówił z kolei jeden z pełnomocników łódzkiego klubu, Eugeniusz Stanek. - ŁKS będzie przekładał swoje spotkania w I lidze, aż dokąd nie odbędzie się rozprawa. Regulamin PZPN świadczy bowiem, że gdy klub rozegra w danym sezonie mecz w jakiejś klasie rozgrywkowej, to już do niej przynależy. Nawet, gdyby jednak ŁKS wygrał sprawę to od wyroku, należy się jeszcze kasacja. Wymowa odrzucenia przez związek mediacji jest więc taka, że łódzcy kibice muszą pogodzić się z brakiem swojego klubu w ekstraklasie.

Czytaj także:

KŁOS: PZPN SIĘ OŚMIESZYŁ

SKIEROWAŁ KONTROLĘ DO PZPN!

ASInfo/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: PZPN | rozprawa | ŁKS

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje