Komuna San Antonio

Zachód górą. Przynajmniej na razie. Fiaskiem bowiem zakończyła się podróż Philadelphii 76ers, ekipy z najlepszym bilansem w lidze NBA, do Teksasu. Oto San Antonio Spurs w swej hali Alamodome, zwłaszcza dzięki koncertowej grze w pierwszych dwóch kwartach nie pozostawili resztek złudzeń drużynie Larry Browna, ogrywając wysoko gości 96:76.

Furorę w NBA robi ostatnimi czasy modne określenie "zbilansowany atak"- czyli, kolektywna, solidarna praca zespołu na rzecz zdobyczy punktowych. I owszem, zdarza się, że w jednym meczu dla jednej z ekip czterech, no może pięciu graczy rzuci 10 i więcej punktów. Lecz już nie jeden trener w NBA osiwiał próbując przekonać zawodników do rezygnacji ze swych indywidualnych ambicji snajperskich na rzecz sukcesu całego zespołu.

Reklama

Tymczasem coachem, który najbardziej wśród trenerów zawodowych drużyn wziął sobie do serca starą prawdę, że koszykówka do gra zespołowa jest niewątpliwie szkoleniowiec San Antonio Spurs Greg Popovich. Oto nie łatwy w pożyciu i ponury Popovich (swego czasu po jednej z awantur z Rodmanem na jego biednej głowie wylądowała przenośnia lodówka) z pietyzmem, niczym w komunie, wydziela swoim wszystkim graczom minuty do spędzenia na parkiecie, a megagwiazdy Tim Duncan (w meczu z 76ers 21 minut na parkiecie, 10 punktów) i David Robinson (29 minut, 12 "oczek") znoszą te "fanaberie" z pokorą.

Efekt jest piorunujący o czym boleśnie przekonali się gracze z Pensylwanii. Aż siedmiu koszykarzy "Ostróg" w starciu z 76ers wzbogaciło klubowe konto o co najmniej 10 "oczek", a żaden z nich nie przebywał na parkiecie więcej niż 30 minut. W pierwszych 24 minutach gospodarze trafili z pola gry połowę rzutów (23 na 46 prób, w tym 5 z 9 zza lini 7,24 metra), wyłączyli z gry Allena Iversona (tylko 6 punktów z 21 w całym spotkaniu) i popełnili, co niewiarygodne, tylko jedną startę! I co? Do szatni zespół z Filadelfii schodził już z 22-punktowy deficytem (59:37), a w III i IV odsłonie, zespół "Twin Towers" ze spokojem kontrolował przebieg gry i Phildelphia wciąż od 15 lat nie może zdobyć twierdzy w San Antonio. Po raz ostani 76ers triumfowali w Teksasie 6 stycznia 1986 roku, gdy zespół z niejakimi Juliusem Erving, Mosesem Malonem i "Sir" Charlesem Barkley`em w piątce ograł "Ostrogi" w hali HemisFair Arena 108:102.

- Chłopcy sprawili mi dziś sporo satysfakcji. Grali zdyscyplinowaną, agresywną koszykówkę - mówił zazwyczaj nie skory do prawienia komplementów trener Spurs.
Zobacz wyniki i zdobywców punktów w meczach z 25 listopada

Dowiedz się więcej na temat: NBA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama