Kings czekają na finałowego rywala

Pierwsze rozstrzygnięcie na Zachodzie już zapadło. Koszykarze Sacramento Kings potrzebowali pięciu meczów, by odprawić z kwitkiem Dallas Mavericks, wygrywając tym razem 114:101. Teraz Kings czekają już na finał z kimś z pary Lakers - Spurs.

Az sześciu graczy Kings zaliczyło w tym decydującym dla losów tej konfrontacji meczu dwucyfrową liczbę punktów.

Reklama

Wreszcie kapitalna partię rozegrał Turek Hedo Turkoglu, który tylko na minute opuścił parkiet w starciu z Dallas. Turkoglu zaliczył 20 punktów i aż 13 zbiórek, w tym 4 w ataku. Wprawdzie Mike Bibby i Chris Webber zdobyli więcej punktów od Turka - po 23, ale kluczowa dla losów meczu była heroiczna walka Turkoglu na tablicach. Dzięki niemu też Kings nieznacznie tę walkę wygrali (43-40).

W trzeciej kwarcie spotkania Kings powiększyli przewagę punktową nad rywalami, którą wypracowali sobie już w pierwszej kwarcie. Na nic zdały sie wysiłki, jak zwykle dobrze usposobionego rzutowo, Dirka Nowitzkiego. Niemiec zaliczył 32 punkty i 12 zbiórek, ale ani razu nie zebrał piłki w ataku.

Michael Finley dodał 26 "oczek", ale Steve Nash tylko 12, trafiając tylko 5 z 12 rzutów z gry.

W trzeciej kwarcie po ośmiu punktach z rzędu Nowitzkiego Dallas przegrywali już tylko 69:70, ale kontrolował wszystko Turkoglu, który dał w tym czasie Kings 7 punktów, a jego zespół zaliczył okres gry z wynikiem 16:4.

Zobacz wyniki meczów i stan poszczególnych serii playoff 2002

Dowiedz się więcej na temat: Michał Czekaj | "Dallas"

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje