Kim jest kibol? - głos w dyskusji z Poznania

Publikując raport pod hasłem "Kibice to nie bandyci" zachęcaliśmy do dyskusji. Bardzo ciekawy głos otrzymaliśmy z Poznania od internauty o pseudonimie "ede". Jest to artykuł opublikowany na oficjalnej stronie Wiary Lecha pt. "Kim jest kibol?".

"Witam, w odpowiedzi na Państwa informację załączam linka do definicji kibola, którą popełniłem jakiś czas temu: Jest to punkt widzenia poznańskiego kibola Kolejorza, jakich są tysiące.

Reklama

Jednocześnie gratuluję pomysłu na ciekawy serwis oraz otwartości.

Media i kibice mają moim zdaniem wspólny interes, dla każdego z nas atmosfera,a co za tym idzie emocje są ważne. Fajnie, że coraz więcej mediów skupia się na emocjach pozytywnych i prawdziwych" - napisał w mailu do INTERIA. PL "ede".

Kim jest kibol?

Kibol to po poznańsku kibic. Idąc dalej tym tropem czy możemy pokusić się o definicję kibica? Ilu ludzi tyle definicji. Inny obraz budują media, inny sympatycy Ligi Mistrzów, jeszcze inni kibice naszych rodzimych klubów. Istnieją jednak pewne uniwersalne modele, którymi można się wesprzeć próbując zdefiniować prawdziwego kibica. Uwaga - będzie sporo semantyki :)

Kibic a piramida Maslowa

W teorii zarządzania jest coś takiego jak Piramida potrzeb, a dokładnie model hierarchii potrzeb opracowany przez Abrahama Maslowa. Jego piramida składa się z 5 poziomów:

- Najniższy to potrzeby fizjologiczne: jedzenie, woda, oddychanie, seks..... Każdy zdrowy człowiek je posiada, również kibic.

- Kolejny to potrzeba bezpieczeństwa: wygoda, wolność od strachu, opieka i oparcie, protekcja. Przykładem może być potrzeba siedzenia (wygoda) rozwinięta wśród znacznej części bywalców trybun zwłaszcza nowych obiektów. Każdy z nas chce też bezpiecznie czuć się na stadionie, w kinie, w pracy a szczególnie w domu. Każdy z nas potrzebuje również wsparcia w różnych sytuacjach życiowych, niektórzy np. przy szukaniu miejsc siedzących na stadionie.

- Kolejny poziom to potrzeby miłości i przynależności. Rozkminkę pierwszej potrzeby odpuszczę sobie. Natomiast potrzeba przynależności jest szczególnie rozwinięta u kibiców. Każdy z nas chce mniej lub bardziej świadomie należeć do różnych form społeczności (rodzina, wspólnota lokalna, narodowość, zainteresowania, itp.). Moim zdaniem kibice mają szczególną potrzebę przynależności, co przejawia się m.in. w identyfikacji wokół wspólnych wartości czy aktywności np. na forach swoich klubów (które coraz częściej są bardziej popularne niż serwisy mass mediów). Jednakże nasza potrzeba realizowana jest szczególnie intensywnie dopiero na stadionie, kiedy to stanowimy jedność w barwach oraz dopingu. Wspólnie cieszymy się ze zdobytych goli, kiedy to proces integracji dokonuje się w ekspresową prędkością. Po prostu lubimy przebywać w tłumie ludzi należących do tej samej społeczności. Przebywać nie dla rozrywki (tłumy są też m.in. na dyskotekach, w kinie czy centrach handlowych), a właśnie dla realizacji potrzeby przynależności.

- Przedostatni poziom piramidy stanowią potrzeby uznania i prestiżu we własnych oczach i w oczach innych ludzi. Ten poziom nie jest dostępny dla wszystkich, gdyż nie wszyscy odczuwają potrzeby respektu i uznania ze strony innych ludzi, dobrego statusu społecznego, sławy, dominacji, a zwłaszcza zwracania na siebie uwagi. Z pewnością jednak poziom ten jest rozwinięty u Ultrasów.

- Ostatni poziom jest osiągany przez zdecydowaną mniejszość ludzi - jest to potrzeba samorealizacji.

Podsumowując rozkminkę piramidy Maslowa, moim zdaniem kibice to z pewnością ludzie, którzy mają rozbudowaną potrzebę przynależności. To nas wyróżnia spośród pozostałej części populacji.

Poziomy kultury organizacyjnej, czyli co czyni kibica prawdziwym

W teorii funkcjonuje pojęcie kultury organizacyjnej odnoszące się nie tylko do firm, ale również społeczności. Jednym z najaktywniejszych badaczy tego zjawiska jest Edgar Schein, który wyodrębnił kilka charakterystycznych wzorców nazywając je poziomami kultury:

- Poziom pierwszy stanowią tzw. artefakty (najbardziej widoczne), które możemy podzielić dalej na fizyczne (szale, czapki, koszulki i inne "gadżety" w barwach), językowe (charakterystyczny język, np. skróty myślowe typu MP, CL, LPU, ale też sformułowania używane w odniesieniu do samego meczu jak "kopacz", czy sławne "My wierzymy tylko w KKS", są to też mity i legendy odwołujące się do sukcesów sprzed lat) oraz behawioralne (odnoszą się do schematów zachowań, zwłaszcza podczas dopingu, przez co są powiązane z artefaktami językowymi; Dzięki nim społeczność czuje się całością).

- Poziom drugi to normy i wartości, wskazują one na to co powinno być, w odróżnieniu od tego, co jest. Dzielą się dalej na deklarowane (np. zasady zachowań na wyjazdach, np. walka z osobami nadużywającymi alkoholu) oraz przestrzegane (np. zachowanie kultury osobistej na stadionie oraz poza nim).

- Ostatni poziom to założenia, jest on najtrudniejszy do zdefiniowania, gdyż przyjmowane są za oczywiste, nie są w żaden sposób sformalizowane, nie podlegają dyskusji. Moim zdaniem są to m.in. szacunek do barw, monogamia w kibicowaniu (trudno mi sobie wyobrazić prawdziwego kibica Lech Poznań i Barcy w jednym) czy podziękowanie piłkarzom po meczu.

Wspierając się wyżej przytoczonymi modelami spróbuję zdefiniować prawdziwego kibica. Moim zdaniem jest to osoba, która:

1. W kibicowaniu odczuwa przede wszystkim potrzebę przynależności. Prywata schodzi na plan dalszy. Jeżeli ktoś w sposób jednoznaczny nie chce na co dzień identyfikować się ze społecznością kibiców (np. wstydzi się przyznać do chodzenia na Bułgarską, bo jakiś dziennikarz opublikował coś niekorzystnego w mediach opiniotwórczych), z pewnością nie jest prawdziwym kibicem. Nie jest nim też osoba, która bywa na stadionie dla poklasku (bo to jest trendy) lub rozrywki.

2. Posiada podstawowy "ekwipunek" kibica, szal (szale), koszulkę oraz różnej maści gadżety (np. tapetę na monitorze czy dzwonek w telefonie, otwieracz do piwa, breloczek....). Dobór artefaktów fizycznych jest sprawą indywidualną. Warto pamiętać, żeby nie kolidował z normami deklarowanymi, czyli ograniczyć tzw. Januszowanie:)

3. Posługuje się nomenklaturą kibicowską, czego koronnym przykładem jest mówienie KOLEJORZ, a nie kolejarz (bo ten drugi pracuje w PKP). Oczywiście zakres słownictwa zależy od zaangażowania. Nie każdy kibic musi wiedzieć co to trans, ale racowisko powinno mu mówić dość dużo (trudno je przeoczyć na stadionie).

4. Bywa na większości meczów u siebie, o ile mieszka w miejscowości lub jej pobliżu drużyny, której kibicuje. Jeżeli nie to chociaż śledzi wydarzenia w dostępnych powszechnie mediach elektronicznych.

5. Wie jak się zachować na stadionie i na wyjeździe. Barwy dla niego są tak ważne jak flaga Polski, herb jak Orzeł Biały. Stara się nie przynieść wstydu swojej społeczności. Kibicuje tylko jednej drużynie.

Moim zdaniem każde odstępstwo od wyżej opisanych punktów spycha danego kibica w kierunku widza.

Dowiedz się więcej na temat: piramida | kibic | kibice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama