Kibice Panathinaikosu chcieli pobić swoich piłkarzy

Kibice Panathinaikosu Ateny wdarli się na boisko i zaatakowali piłkarzy tego zespołu po porażce w meczu ligowym z Olympiakosem Volos 0-1. Zaatakowali także trybunę główną i nawoływali władze klubu do dymisji.

Była to pierwsza w tym sezonie porażka Panathinaikosu na własnym stadionie. Jedynego gola dla beniaminka, który w lidze wygrał po raz pierwszy od 6 listopada, zdobył w 78. minucie Argentyńczyk Vicente Monje.

Reklama

Fani Panathinaikosu nie kryli wzburzenia już po ubiegłotygodniowym remisie z Asteras Trypolis 0-0. Przed meczem z Volos wywiesili transparent: "My nie mamy pracy, wy pławicie się w luksusie. Żądamy szacunku, cierpliwość się kończy!".

W drugiej połowie zdenerwowani nieporadnością swoich pupili zaczęli gwizdać i buczeć, a po stracie gola nie kryli wzburzenia. Niemal równo z końcowym gwizdkiem kilkudziesięciu z 20 tys. kibiców wdarło się na murawę. Piłkarze, w których kierunku posypały się różne przedmioty, m.in. monety, w popłochu uciekli do szatni.

W połowie listopada zwolniony został trener Nikos Nioplias. Na tydzień zastąpił go 71-letni Jacek Gmoch, który w przeszłości z sukcesami pracował w Panathinaikosie. Po nim zespół przejął Portugalczyk Jesualdo Ferreira, ale drużyna ostatnio nie spisuje się najlepiej. W lidze greckiej jest druga, z dwupunktową stratą do Olympiakosu Pireus, który w niedzielę zagra z Larissą.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: pilkarze | panathinaikos

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje