Kaźmierczak: W Pogoni nie zarabiam za dużo

- Jeżeli jakiś klub rzeczywiście byłby skłonny wyłożyć taką gotówkę, to prezes nie powinien się zastanawiać. Wystarczy kontuzja i milion euro weźmie w łeb - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" pomocnik Pogoni Szczecin Przemysław Kaźmierczak.

Kaźmierczaka chętnie w swoich klubach widzieliby działacze Wisły Kraków i Legii Warszawa. Właściciel Pogoni Antoni Ptak nie ma zamiaru sprzedawać utalentowanego zawodnika.

Reklama

- Zmiana klimatu z reguły wychodzi piłkarzowi na dobre. Daje nową motywację. Podpisując nowy kontrakt , można się też ustawić finansowo. W Pogoni nie zarabiam za dużo - stwierdził pomocnik "Portowców".

- Nie można po dwóch, trzech meczach chodzić po prezesach i prosić się większych pieniędzy. To nie w moim stylu. Czekam na ruch ze strony klubu. W Wiśle to pan Cupiał zaproponował Pawłowi Brożkowi podwyżkę - podkreślił Kaźmierczak, który twierdzi, że gdyby został powołany na mecz z Anglią wytrzymałby presję.

- Gra w kadrze narodowej to jeden z moich celów. Przecież jeżeli mam być dobrym piłkarzem, to musze umieć radzić sobie w takich sytuacjach - zakończył.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Kaźmierczak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje