"Kazachstan to nie Brazylia"

- Kazachstan to nie Brazylia, ale trzeba się zmobilizować na mecz z nim tak właśnie, jakbyśmy mieli grać z wirtuozami futbolu - powiedział w "Przeglądzie Sportowym" bramkarz reprezentacji Polski Wojciech Kowalewski.

Kowalewski nie jest pewien czy wybiegnie w podstawowym składzie w meczu z Kazachstanem. Rywalem zawodnika Spartaka Moskwa jest Artur Boruc.

Reklama

- Nie myślę, czy będę w jedenastce, bo to niepotrzebna strata energii - podkreślił Kowalewski.

- Jakby w chwili powołań było jasne, kto gra, to zgrupowania byłyby niepotrzebne. Przyjeżdżalibyśmy dzień przed meczem i grali z marszu. Ale ja byłem i jestem gotowy, żeby wejść do bramki i bronić. Na każdym treningu staram się, żeby trener postawił właśnie na mnie. Jestem spokojny. W końcu ostatni mecz w kadrze miałem dobry i to chyba nie jest bez znaczenia? - dodał.

- Po dwóch spotkaniach mamy tylko punkt. Mecz z Kazachstanem będzie o życie. Teraz ten Kazachstan to nie jest dla nas grupka przypadkowych ludzi. Rywale grają z kontrataku, więc nawet na chwilę dekoncentracji nie można sobie pozwolić, bo będzie tragedia. Jeśli ich przyciśniemy, stłamsimy na własnej połowie, to strzelenie gola będzie kwestią czasu - stwierdził Kowalewski.

Przegląd Sportowy/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mecz | Kowalewski | Brazylia | Kazachstan

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje