Kadra wioślarek bez mistrzyń świata

Kadra wioślarek odleciała we wtorek na kolejne zgrupowanie do portugalskiego Lago Azul bez kontuzjowanych mistrzyń świata w dwójce podwójnej Julii Michalskiej (uraz żebra) i Magdaleny Fularczyk (zerwanie więzadła).

- W Wielki Piątek, w dniu wylotu do Londynu na tradycyjne regaty wioślarskie na Tamizie uniwersyteckich ósemek Cambridge-Oxford, zaszokowała mnie po badaniach w Warszawie diagnoza, że po lewej stronie klatki piersiowej łamie się żebro. Nie jest jeszcze złamane, ale łamie się - powiedziała zawodniczka klubu Tryton Poznań.

Reklama

Wspomniała, że pierwsze bóle w tej okolicy pojawiły się w lutym, ale nie przerwała treningów, mając nadzieję, że przejdą. Natomiast z początkiem marca z dwójki "wypadła" jej partnerka - Magdalena Fularczyk, która podczas zgrupowania w Szklarskiej Porębie zerwała więzadło w prawej stopie.

Jak poinformował lekarz sportowy Robert Śmigielski, u Michalskiej jest to faza początkowa złamania zmęczeniowego żebra przy kręgosłupie, którą trzeba monitorować. Okres leczenia może trwać od paru tygodni do kilku miesięcy. Jeśli chodzi o Fularczyk, doznała tego samego urazu, co Anita Włodarczyk w sierpniu w Berlinie, po ustanowieniu rekordu świata w rzucie młotem.

Julia Michalska i jej narzeczony Michał Płotkowiak byli gośćmi rozgrywanych od 1829 roku regat na Tamizie. W sobotę ósemka Uniwersytetu Cambridge pokonała w obecności ok. 25 tys. widzów załogę Oxfordu, w barwach której w 2007 roku Płotkowiak wystąpił, jako pierwszy w historii zawodów Polak. Wówczas jego osada przegrała.

- Dwa lata później również zakwalifikowałem się do reprezentacyjnego zespołu, który odniósł zwycięstwo - wspomniał 28-letni Płotkowiak, absolwent Politechniki Poznańskiej, kończący w tym roku studia doktoranckie (biomedyczna inżynieria) na Oxfordzie. Być może wystartowałby po raz trzeci, ale na przeszkodzie stanęła ponowna kontuzja pleców. Powróciła po pięciu latach, po tym zwycięskim wyścigu na Tamizie.

Jak zaznaczył Płotkowiak, coraz mniej jest w załodze Oxfordu Anglików. W sobotę zasiadło w łodzi tylko dwóch, obok m.in. amerykańskich braci bliźniaków Camerona i Tylera Winklevoss (szóste miejsce w pekińskich igrzyskach w dwójce bez sternika). Niedawno wzbogacili się o 65 milionów dolarów. Otrzymali je w wyniku procesu z założycielem Facebooka, Markiem Zuckerbergiem, którego oskarżyli o kradzież pomysłu na bijący rekord popularności serwis społecznościowy.

Po wyścigach odbyły się dwa bale. - To też tradycja tych regat. Z tego co wiem, nigdy nikt nie myślał o wspólnej gali. Cambridge to odwieczny rywal Oxfordu. Poza tym inna jest też atmosfera każdej zabawy. Na naszej, na której było ponad trzysta osób, mimo porażki na wodzie, nie było wcale nastroju przygnębia. Nawet było bardzo sympatycznie - dodał Płotkowiak.

Cambridge odniósł 80. sukces w historii. Oxford ma w dorobku 75 zwycięstw. W sobotę na mecie obie ekipy dzieliła długość łodzi. Regaty rozgrywane są od mostu Puenty do Chiswick na dystansie 4 mil i 374 jardów (ok. 6,779 km). Transmisję telewizyjną oglądano w 150 krajach.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: kadr | Regaty | Cambridge | płotkowiak | reprezentacja Polski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje