Justyna nie pamięta finiszu...

To jest właśnie piękno sportu! Na dwa dni przed zakończeniem igrzysk w Turynie w końcu mamy medal! Brąz w biegu na 30 km stylem dowolnym zdobyła Justyna Kowalczyk.

Tym razem na naszą zawodniczkę, która ponoć nie lubi kroku łyżwowego, nikt nie liczył... i może właśnie dlatego - po dobrze rozegranym taktycznie biegu - stanęła na podium.

Reklama

Polka przez cały dystans biegła w szerokiej czołówce, a na ostatnim podbiegu zgodnie z planem zaatakowała, błyskawicznie minęła rywali i wyszła na prowadzenie.

Wtedy o medale walczyły już tylko ona, a także Czepałowa, Neumannova i Norweżka Kristin Stormer Steira. W pewnym momencie miała nawet kilkadziesiąt metrów przewagi. Czeszka i Rosjanka wyprzedziły 23-letnią Polkę dopiero na ostatnich metrach! Justyna Kowalczyk została w ten sposób pierwszą w historii naszego kraju medalistką olimpijską w konkurencjach narciarskich.

Kowalczyk przez dwie minuty leżała zupełnie bez ruchu. Później jednak właściwie bez wysiłku podniosła się i pomachała członkom polskiego sztabu, że wszystko jest w porządku.

Na całkowite dojście do siebie wystarczyło jej kilka chwil. To niebywałe, ale cztery minuty po ukończeniu rywalizacji, biegła już wzdłuż trasy w poszukiwaniu trenera, aby z nim podzielić się swoją radością.

- Jestem bardzo szczęśliwa. Cieszę się, że jestem pierwszą Polką, która zdobyła olimpijski medal w biegach narciarskich. Nigdy nie będę żałowała, że nie zdobyłam złota. Ja po prostu wygrałam brąz - powiedziała Kowalczyk, po czym zniknęła na obowiązkową dla medalistek kontrolę antydopingową.

Po tych koniecznych formalnościach była już bardziej rozluźniona - Jestem bardzo zadowolona i zaskoczona. Wiedziałam, że jestem świetnie przygotowana do startu, choć mogło się to różnie skończyć. Rano z trenerem ustaliliśmy, że jeśli tylko poczuję się słabo, natychmiast zejdę z trasy. Tymczasem było wspaniale, aż do ostatnich 200 metrów. Będę musiała obejrzeć ten finisz, bo nic nie pamiętam, tylko końcową górkę - wyjaśniła brązowa medalistka z Turynu.

- Wielkiego świętowania nie będzie, ale na pewno z rodziną i trenerem coś urządzimy. Dedykuję ten medal rodzicom, rodzinie, trenerowi i wszystkim, którzy mi pomogli. Dziękuję tym, którzy trzymali za mnie kciuki. Szkoda, że chwilami tak głupio z tymi kciukami było, ale jeszcze raz dziękuję. Teraz pora wrócić do nauki, muszę nadrobić zaległości na studiach i trenować - zakończyła Kowalczyk.

Zobacz WYNIKI

Zobacz jak Kowalczyk walczyła na trasie

Zobacz galerię zdjęć z biegu na 30 km

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Justyna Kowalczyk | brąz | turyn | medal | Kowalczyk | Justyna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama