"Jeśli Adam poprosi mnie o pomoc, nie odmówię"

- W każdym skoku Adam dojeżdża do progu inaczej. To musi się skończyć rozregulowaniem. Nawet jeśli ma dobrą pozycję dojazdową, tak jak w pierwszej serii konkursu w Ga-Pa, to popełnia błędy w odbiciu - powiedział w "Życiu Warszawy" Jan Szturc, trener klubowy trzykrotnego mistrza świata.

Po słabym występie w Garmisch-Partenkirchen Małysz i sztab szkoleniowy kadry skoczków podjęli decyzję o wycofaniu Polaka z 54. Turnieju Czterech Skoczni.

Reklama

- Według mnie trzeba odpuścić nie tylko start w Sapporo (21-22 stycznia), ale też mistrzostwa świata w lotach w Kulm (12-15 stycznia). Na mamucie można jeszcze pogłębić złe nawyki - wyznał Szturc.

- Jeśli Adam poprosi mnie o pomoc, na pewno nie odmówię. Uważam, że naszej drużynie przydałaby się świeża krew. Trenerzy, a za nimi zawodnicy za bardzo się pozamykali. Kiedyś, jak w zespole byli naukowcy, to szkoleniowcy mieli z kim konsultować swoje decyzje. Niebagatelne znaczenie miało też zachowanie obu - Jerzy Żołądź był dobrym duchem, który potrafił rozweselić każdego - stwierdził. Do igrzysk olimpijskich w Turynie pozostało 39 dni.

- Jeszcze wiele można zmienić. Trzeba tylko wszystko podporządkować przygotowaniom do igrzysk. Jeśli zaś chodzi o powrót naukowców, to z pewnością by się przydali. Każda pomoc teraz się przyda - zakończył Szturc.

INTERIA.PL/Życie Warszawy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama