Jerzy Dudek: 1:0 to za mało

Wtorek 10 listopada Jerzy Dudek chciałby jak najszybciej wymazać z pamięci. Nie dość, że trzeci sezon z rzędu odpadł z Realem Madryt z Pucharu Króla, to na dodatek po meczu dotarła do niego smutna wiadomość o śmierci niemieckiego golkipera, Roberta Enke. Wszystko to "Dudi" opisuje na swojej stronie internetowej.

To był bardzo smutny dzień dla nas i naszych kibiców. Rewanżowy mecz z trzecioligowcem udał nam się połowicznie. I niestety, mimo wielu deklaracji, że odrobimy stratę z pierwszego spotkania, nie byliśmy w stanie awansować do następnej rundy.

Reklama

Wygrana 1:0 u siebie to za mało. Mimo tego, że bardzo chcieliśmy, to jednak przespaliśmy pierwszą połowę. W drugiej mieliśmy bardzo wiele okazji do zdobycia bramki. Słupki i poprzeczka co rusz ratowały bardzo ambitnie grający Arconcon. Mówi się, że szczęście sprzyja lepszym. I jakby tak popatrzeć na dwumecz, to nie my byliśmy lepsi.

Ciężko gra się mając świadomość, że trzeba strzelić minimalnie 4 bramki, czas ucieka, a kibice coraz bardziej się niecierpliwią. I ponaglają nas do jeszcze szybszej gry.

Praktycznie całą drugą połowę atakowaliśmy, ale nie udało nam się strzelić więcej niż jednego gola. Jeśli ktoś powie, że to przypadek, odpowiem, że chyba jednak nie. W meczach La Liga i LM prezentowaliśmy się zupełnie inaczej. Tutaj zabrakło pełnej mobilizacji. Podobnie było w poprzednich edycjach tego pucharu. Jak dla mnie to nie przypadek, że Real odpada z Pucharu Króla od kilku lat i nie potrafi powalczyć o to trofeum.

Szkoda, bo dzięki tym spotkaniom mogłem pokazać, że mimo bycia tylko zmiennikiem Ikera Casillasa, moja forma jest dobra.

Teraz musimy skoncentrować się na lidze oraz LM. Myślę, że odpadnięcie z Pucharu Króla nie będzie miało destrukcyjnego wpływu na grę drużyny w bardziej prestiżowych rozgrywkach. Bo jeśli porównalibyśmy spotkania z Getafe, Milanem, czy Atletico Madryt, to byliśmy zupełnie innym zespołem.

Teraz przerwa na mecze reprezentacji. Nie będzie więc za dużo czasu do analizy tego, co się stało. A później przed nami wielkie mecze: z Racingiem, Zurichem i ten, na który czeka cała Europa - z Barceloną na wyjeździe.

Piłka nożna czasami jest okrutna, a my, piłkarze bardzo przeżywamy niepowodzenia. Ale gdy po meczu podszedł do mnie Metzelder i powiedział, że jego kolega z reprezentacji, a także znajomy Jacka Krzynówka - Robert Enke nie żyje, byłem w szoku. Nikt nie potrafi dokładnie określić ceny, jaką płacimy za to wszystko, co się wokół nas dzieje. Jedni się radują, drudzy przeżywają dramat - często nie mający nic wspólnego z osiąganymi wynikami sportowymi.

CZYTAJ TEŻ:

Real odpadł z Pucharu Króla. Zabrakło mu czterech goli

Tragiczna śmierć Roberta Enke

Dudek następny mecz może zagrać... za rok!

Dowiedz się więcej na temat: Madryt | Enke | Real | Jerzy Dudek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama