Jeleń: Lubię mecze o taką stawkę

W najważniejszym dla Polaków meczu na mundialu o ogromną stawkę Ireneusz Jeleń radził sobie bez żadnych kompleksów.

Łukasz Podolski uznał nawet, że to napastnik Wisły Płock, był w środę najlepszym piłkarzem na boisku.

Reklama

- Ja bardzo lubię takie mecze o bardzo dużą stawkę i pokazałem to dzisiaj na boisku - powiedział Jeleń.

Obrońca, który Pana pilnował nie pograł dzisiaj. Chyba bał się Pana szybkości.

Szybkość mamy porównywalną. Widział, że ja jestem szybki i sam nie angażował się w akcje ofensywne swojego zespołu.

Chyba znów dzisiaj brakował prostopadłych podań?

Trochę ich brakowało. W pierwszej połowie dostałem jedno takie podanie od Maćka Żurawskiego. Szkoda tylko, że nie podałem dokładnie, bo wtedy piłka minęłaby obrońcę, a Maciek który już stał w polu karnym na pewno umieściłby ją w bramce.

Czy ta czerwona kartka zaważyła na losach meczu?

Do 75. minuty Niemcy nie mogli nic zrobić, bo bili głową w mur. Ta czerwona kartka na pewno ułożyła na nowo grę, bo wtedy mu musieliśmy bronić wyniku 0:0. Moim zdaniem sędzia niesłusznie pokazał drugą żółtą kartkę, bo Radek odskoczył od Ballacka, który wiedział jak ma się zachować.

Strzelał Pan kilka razy na bramkę, ale jakość za lekko.

Za bardzo się pospieszyłem z oddaniem tych strzałów, bo mogłem iść "jeden na jeden" i trochę brakowało mi spokoju.

Zagrał Pan dzisiaj bez żadnych kompleksów i szalenie ambitnie.

Cała drużyna zagrała dzisiaj dobrze, ale tylko do 75. minuty. Później Niemcy grali w przewadze i nas gnietli.

Co było po meczu w szatni?

Załamanie i cisza grobowa. Niektórzy popłakali się. Po takim meczu to przecież normalne.

Miał Pan być na mundialu tylko rezerwowym, a tymczasem jest Pan w zespole jednym z lepszych zawodników.

Liczyłem na powołanie i je dostałem. Skoro już przyjechałem na mistrzostwa, to trzeba było pokazać to, co umiem robić najlepiej. Chciałem, aby trener mnie wpuszczał i marzenia się spełniły.

Okazało się, że jest Pan szybszy od Davida Odonkora, który ponoć dzierży piłkarski rekord świata na 100 metrów.

Można tak powiedzieć, ale szkoda, że nie wytrzymaliśmy do końca. Z jednym punktem szansa awansu do drugiej rundy byłaby większa.

Po meczu jako jedyny z polskich piłkarzy wymienił się Pan koszulką - z Lukasem Podolskim.

Byłem blisko niego. Chciałem się wymienić, mieć pamiątkę i powiększyć kolekcję moich koszulek.

Dlaczego nie staraliście się tak samo w meczu z Ekwadorem?

Nie wiem, nie znam przyczyny. Może byliśmy za pewni siebie? Jest kilka podpunktów, które się na to złożyły. Gdybyśmy zagrali tak samo, nie przegralibyśmy z Ekwadorem. Wierzę głęboko, że Kostaryka wygra w czwartek z Ekwadorem, a my powalczymy z tymi pierwszymi w naszym następnym meczu. Trzymajmy zatem kciuki za Kostarykę.

Andrzej Łukaszewicz, Dortmund

mundial2006.blog.interia.pl

Zobacz RELACJĘ z meczu

oraz

GALERIĘ zdjęć

Dowiedz się więcej na temat: stawka | mecze | jeleń

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje