Janikowski: Będzie dobrze

Raiders po raz pierwszy zagrali w tym sezonie przed własną publicznością, na dodatek z lokalnym rywalem San Francisco 49ers.

Drużyna odniosła pierwsze zwycięstwo pod wodzą nowego coacha Billa Callahana 17-10 (7-0, 3-7, 0-0, 7-3). Wygrana Raiders mogła być bardziej okazała gdyby skuteczniej kopał Sebastian Janikowski, który dwukrotnie nie trafiał z odległości 33 i 36 jardow.

Reklama

Obaj trenerzy Steve Mariucci z San Francisco i Bill Callahan w pierwszej części meczu w obronie wystawili swoich najlepszych graczy. Stąd najwięcej roboty mieli punterzy obu drużyn.

Ze strony Raiders zastępujący wciąż nie do końca wyleczonego Shane'a Lechlera, punter Kevin Stemke pokazał się z bardzo dobrej strony i choć może nie zostanie w Oakland gdy Lechler wyzdrowieje, to o pracę w NFL może być spokojny.

Jego kolega po fachu z 49ers Jason Baker spisywał się dużo gorzej. Po jednym z krótkich wykopów Bakera piłkę złapał Reggie Barlow, po wymanewrowaniu obrońców, swój rajd zakończył w strefie touchdown, a chwilę później Janikowski "dokopnął" punkt dodatkowy.

- Zobaczyłem dziurę w kryciu a moi koledzy świetnie mnie blokowali - mówił o przyłożeniu Reggie Barlow.

Polak dwukrotnie mógł podwyższyć prowadzenie Raiders, jednak jego strzały minimalnie mijały bramkę.

Po przerwie obaj trenerzy sprawdzali dublerów, a tych lepszych, wydaje się, mieli Raiders, Co prawda gospodarze na chwilę stracili prowadzenie gdy było 10-10 - jednak na więcej 49ers już nie pozwolili.

Pod koniec trzeciej kwarty ręce Sebastiana powędrowały triumfalnie w górę, po tym jak z 43-ech jardów trafił prosto w środek bramki zdobywając 3 punkty.

- Zdenerwowałem się gdy przy moim wyjściu na boisko słyszałem wrogie buczenie, gdy trafiłem wreszcie odreagowalem a i publiczność na koniec klaskała, stąd ręce w górze - mowił po meczu Sebastian Janikowski.

- Czy Twoja słabsza postawa przed sezonem to wynik zmiany trenera?

- Nie, raczej nie. Sam nie wiem co jest - wzrusza ramionami Janikowski - trenuję jak w poprzednich sezonach. Może mieć znaczenie to, że Shane Lechler, który ustawia mi piłkę był kontuzjowany. Tak naprawdę to razem trenujemy dopiero dwa dni, wcześniej piłkę ustawiał mi Marques Tuiasosopo i różnie z tym było. On jest quarterbackiem i wiadomo, że na treningach ma dużo innych zajęć, nie tylko ustawianie mi piłki.

- Jak Ci się układa współpraca z nowym trenerem Billem Callahanem?

- Na pewno jest inaczej niż z Grudenem, sam jestem ciekawy jak zareaguje trener na te moje dzisiejsze pudła, być może czeka mnie dywanik u coacha.

- Nie wygladasz na zmartwionego?

- Nie przejmuję się wcale, wiem jedno: mam jeszcze tylko jeden mecz, w którym mogę nie trafić, wtedy skończy się preseason. Gdy zacznie się liga, obiecuję, że będzie dobrze. Te mecze teraz to przecież okres przygotowawczy.

- Życzymy Ci poprawy skuteczności i szybkiego odzyskania formy z przed roku.

- Dziękuje, będzie dobrze - z uśmiechem dodał nasz jedynak w NFL.

Chris Reiko, USA

Dowiedz się więcej na temat: San Francisco

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje