Janas: Ciągle słyszę o układach

Od ogłoszenia kadry na mundial przez selekcjonera reprezentacji Polski Pawła Janasa minął tydzień, ale wciąż nie ustają dyskusje na ten temat.

Głównym wielkim nieobecnym jest Jerzy Dudek, który w jednym z wywiadów zasugerował, że wpływ na powołania Janasa miały aspekty pozasportowe...

Reklama

W podobnym tonie, jak bramkarze FC Liverpool, wypowiadali się także Tomasz Iwan i Piotr Świerczewski.

- To już powoli robi się nie do zniesienia. Z każdej strony słyszę tylko ciągle o układach i układach. A w tym przypadku nie było żadnego. Daję słowo - tak skomentował Janas na łamach "Przeglądu Sportowego" sugestie, że na kadrowe decyzje wpływ mieli menedżerowie zawodników.

- To są bardzo poważne zarzuty. Naprawdę, byłbym potężnie zdziwiony, gdyby się okazało, że mogło do czegoś takiego dojść. Nie mógłbym uwierzyć, żeby trener Janas mógł ulec czyjejś sugestii. Bo wtedy działałby wbrew sobie. Przecież dobry zawodnik, który stanowi określoną wartość dla narodowego zespołu nie potrzebuje niczyjej rekomendacji. A czy selekcjoner dokonał dobrych wyborów, czy też nie, zobaczymy podczas mistrzostw świata. One zweryfikują wszystkie decyzje Janasa - powiedział Robert Kiłdanowicz, menedżer Tomasza Frankowskiego, który podobnie jak Dudek, nie znalazł się w kadrze na MŚ.

- Frankowski to jest zawodnik, który potrafi sobie znaleźć miejsce w każdej drużynie. I nawet jeśli jego forma piłkarska, którą osiągnąłby na mistrzostwach świata, nie predysponowałaby go do gry w wyjściowej jedenastce, to trzeba pamiętać, że jest jedynym zawodnikiem, który może wejść na boisko z ławki i w przeciągu 10, czy 15 minut odwrócić losy meczu - dodał Kiłdanowicz.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: Jerzy Dudek | Paweł Janas

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje