Jakie potrzeby ma PZLA?

W głośnym ostatnio sporze pomiędzy grupą czołowych lekkoatletów, a Polskim Związkiem Lekkiej Atletyki wiadomo o co chodzi - o pieniądze.

Związek odmawia zatwierdzenia umów sponsorskich zawartych przez zawodników z firmą Elite Cafe, z kolei zawodnicy odmawiają podpisania umów stypendialnych przedstawionych im przez Związek.

Reklama

Postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej tym dwóm kwestiom i udało nam się dotrzeć do korespondencji, jaka toczyła się pomiędzy PZLA, a lekkoatletami w ostatnich miesiącach.

O tym, że w polskim sporcie nie ma wielkich pieniędzy z pewnością każdy kibic wie. O ile w piłce nożnej, czy koszykówce miesięczne wypłaty liczy się w dziesiątkach, czy czasem w setkach tysięcy złotych, to w lekkiej atletyce są to kwoty wciąż czterocyfrowe, z tym, że znacznie bliżej 1000 niż 9999. Z pomocą lekkoatletom przychodzą jednak prywatne firmy, które oferują większe pieniądze, stając się ich sponsorami.

Polski Związek Lekkiej Atletyki powołując się na przepis IAAF (International Association of Athletics Federations) chce, aby każda umowa zawarta z indywidualnym sponsorem była przez niego zatwierdzona. W praktyce powinno wyglądać to tak, że sportowiec powinien dostarczyć do PZLA kopię umowy ze sponsorem i uzyskać aprobatę Związku.

Takiej aprobaty PZLA nie chce dać między innymi Robertowi Korzeniowskiemu, który podpisał umowę sponsorską z Elite Cafe. Po spełnieniu kolejnych wymagań związku i wielu ustępstwach w treści umowy ze sponsorem oraz próbie osiągnięcia kompromisu, punktem spornym okazał się paragraf 4.4 umowy sponsoringowej między zawodnikiem a Elite Cafe. Ów punkt w umowie Roberta Korzeniowskiego brzmi następująco:

Kampania reklamowa innych, niekonkurencyjnych dla Sponsora firm lub ich wyrobów z wykorzystaniem wizerunku ...........(imię i nazwisko)....na billboardach, w prasie, radiu i TV ograniczona będzie, jeśli strony nie postanowią inaczej, do nie więcej niż dwóch firm w ciągu roku. O kampanii takiej oraz jej rozmiarach Sponsor będzie powiadomiony. Postanowienie powyższe nie dotyczy korzystania przez Polski Związek Lekkiej Atletyki z wizerunku, imienia i nazwiska Sponsorowanego w następującym zakresie:

a)materiałach promocyjnych Związku dotyczących reprezentacji Polski;

b)materiałach zawierających logotypy lub inne oznaczenia osób innych niż PZLA pod warunkiem, że materiały te będą jednocześnie prezentować całą lub istotną część reprezentacji Polski oraz że z materiałów tych będzie wynikać, że osoby te są sponsorami Związku/reprezentacji Polski.

c)reprezentowania sponsorów PZLA podczas wszystkich oficjalnych występów reprezentacji Polski

d)udziału w konferencjach prasowych PZLA w ramach których ma miejsce promocja medialna sponsorów.

PZLA to nie się nie spodobało. Związek zaproponował zmianę, wykreślając podpunkty a i b, a na ich miejsce wstawił swoje:

Zawodnik jest zobowiązany do:

a)przestrzegania umów wiążących PZLA z jego oficjalnymi sponsorami

b)Zawodnik upoważnia Związek do wykorzystania swojego wizerunku w stroju Reprezentanta Polski, na potrzeby Związku i Sponsorów.

Chyba każdy rozsądnie myślący człowiek widzi zmianę w zapisie oraz jej konsekwencje. Znany ze swojej bystrości i inteligencji Korzeniowski nie zgodził się, na umieszczenie takiego zapisu w swojej umowie ze sponsorem. Upoważnienie takie stanowiłoby w rzeczywistości pozwolenie na swobodne i niczym nie ograniczone dysponowanie wizerunkiem zawodnika przez dowolnych sponsorów. Poza tym ani Korzeniowski, ani inni zawodnicy nie znają treści umów PZLA ze sponsorami, więc dlaczego mieliby się godzić na taki zapis?

Związkowi jednak bardzo zależało na tych punktach. Na tyle zależało, że w umowach stypendialnych podpisywanych z zawodnikami, wcisnął te treści w punkcie nr 2. Dodajmy, że niepodpisanie umowy stypendialnej wiąże się z brakiem wypłat stypendium, które przyznawane jest przez Rzeczpospolitą Polską.

Dodajmy, że związek nie ma podstaw prawnych do zamieszczenia w umowach z zawodnikami w sprawie przyznania im stypendium, żadnych kwestii pozasportowych.

Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 4 stycznia 2001 r. dokładnie wyznacza warunki przyznania stypendium:

Stypendium sportowe może otrzymać zawodnik kadry narodowej, jeżeli:

1) został powołany do składu kadry narodowej,

2) zajął pierwsze, drugie lub trzecie miejsce w mistrzostwach świata lub Europy w kategorii seniorów, bezpośrednio poprzedzających przyznanie stypendium sportowego, w których brało udział co najmniej:

a) 8 zawodników w danej konkurencji sportowej,

b) 6 drużyn, osad lub załóg,

3) zobowiązał się do realizacji programu przygotowań do mistrzostw świata lub Europy opracowanego przez właściwy polski związek sportowy i do udziału w tych zawodach.

Jak widać nigdzie nie ma tu mowy o sponsorach, umowach i roszczeniu praw do wizerunków sportowców.

Dlaczego zatem związek bezprawnie zmusza lekkoatletów do podpisywania sprzecznej z Rozporządzeniem MEN umowy stypendialnej?

- Umowa jest nie do zaakceptowania ze względu na ewidentne luki prawne jakie tam są zawarte i ryzyko zawłaszczenia mojego wizerunku przez Związek i jego sponsorów oraz wykorzystania go w sposób nie wynikający z mojego statusu zawodnika PZLA - powiedział nam Robert Korzeniowski. - Nie podpiszę umowy do momentu, kiedy nie będzie ona spełniała podstawowych wymogów prawnych. Uważam, że brak dyskusji na temat oczywistych błędów jakie w tej umowie występują, powoduje to, że zmusza się nas, do podpisania czegoś, co jest nie do przyjęcia z punktu widzenia prawnego. Takie zmuszanie jest dla nas poniżające. Głęboko wierzę w to, że uda nam się przekonać opinię publiczną i władze polskiego sportu, mam tu na myśli Polską Konfederację Sportu, o słuszności naszych argumentów - dodał.

Oddajmy głos drugiej stronie.

- Te punkty są śmieszne - powiedział INTERIA.PL - dyrektor do spraw marketingu w PZLA Andrzej Lasocki - Nie ma tu żadnej "przekrętki". Każdy zawodnik, który startuje w reprezentacji Polski, powinien reprezentować również sponsorów PZLA, którzy łożą na sportowców. Inaczej mówiąc prosimy Pana Korzeniowskiego, żeby w stroju reprezentanta Polski, z napisem "Polska", reprezentował interesy sponsora generalnego, który mu te dresy na przykład kupił, ale tylko w czasie zawodów i powołania do reprezentacji Polski.

- Absolutnie, nigdy nie powiedziałem, jakobym nie chciał startować w stroju reprezentanta z logo sponsora - ripostuje Korzeniowski. -Wręcz przeciwnie. Dumny jestem z tego, że mogę startować w reprezentacji Polski oraz rozumiem rolę sponsorów, którzy wspierają reprezentacje Polski. Nigdy nie było takiej sytuacji, żebym sprzeciwiał się współpracy z nimi pod warunkiem, że jest ona ściśle określona i wiem, czego ode mnie się wymaga.

Związek jednak nie chce ściśle określić wymagań i sprecyzować zasad współpracy sponsora kadry i zawodników. W umowie stypendialnej bardzo ogólnie wymaga " przestrzegania umów wiążących PZLA z jego oficjalnymi sponsorami? oraz przekazania praw do "wykorzystania wizerunku na potrzeby Związku i Sponsorów." Jakie są potrzeby Związku?

Z pewnością Związek potrzebuje pieniędzy. Zawarcie w umowie powyższych punktów gwarantowałoby związkowi sprzedaż wizerunku lekkoatlety sponsorom. Przy takiej formie "współpracy" związek zgarniałby pieniądze, a zawodnik nie otrzymywałby ani grosza za to, że reklamuje czyjeś produkty.

Jak zakończy się ten konflikt? Czy związek spostrzeże się, że zmusza lekkoatletów do podpisania nie zgodnych z prawem umów? Wreszcie, jak to się odbije na formie zawodników mających w tym roku przed sobą start w mistrzostwach świata? Można mieć nadzieję, że obie strony dojdą do porozumienia, dla dobra polskiego sportu.

Dowiedz się więcej na temat: jacy | kadry | Korzeniowski | pzla

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama