Jak wygrywać u bukmachera?

Filip kilka lata temu skończył anglistykę, ale jego pasją są zakłady bukmacherskie. Obecnie jest jednym z najpopularniejszych polskich ekspertów na dynamicznie rozwijającym się rynku firm bukmacherskich.

- Miałem nawet propozycję, aby pracować dla jednej z firm, ale wiadomo że przejście "na drugą stronę barykady" zupełnie się nie opłaca (śmiech) - powiedział w rozmowie z INTERIA.PL. Czy zakładanie się u bukmachera się opłaca? Jak grać, aby wygrywać? Wszystkiego dowiesz się z rozmowy z Filipem Sosnowskim.

Reklama

- Filip, kiedy zacząłeś bawić się w obstawianie wyników?

- Zacząłem poważne granie mniej więcej wtedy, kiedy pojawiła się pierwsza firma bukmacherska w Polsce czyli jakieś 7-8 lat temu.

- Czym obecnie zajmujesz się poza typowaniem wyników?

- Skończyłem anglistykę oraz mass media i muszę powiedzieć, że studia bardzo pomogły mi w bukmacherstwie, bo dzięki temu, że nauczyłem się języka, mogę utrzymywać kontakty z zagranicznymi graczami a wymiana informacji na temat różnych zdarzeń sportowych jest bardzo ważna w tej profesji.

- Czy gra u bukmachera to dla Ciebie hobby, czy też sposób na życie?

- To zależy od tego, co w danym czasie bardziej się opłaca. Jeżeli w danym okresie oferta bukmacherów jest bogata, a zyski z obstawiania wysokie, to wtedy inne obowiązki odkładam na bok i zajmuję się tylko bukmacherstwem. Wiadomo jednak że w rubryce "zawód" nie mogę wpisać: gracz bukmacherski, dlatego staram się robić także inne rzeczy choć nie ukrywam, że największe zyski czerpię właśnie od bukmacherów.

- To pochwal się ile najwięcej wygrałeś?

- Nie mogę powiedzieć (śmiech). Myślę, że żaden typer nie zdradzi, ile tak naprawdę wygrywa.

Poza tym, jeżeli upubliczni się takie dane pod nazwiskiem, to wiadomo - bukmacherzy też nie śpią. Oni mają swoich ludzi, którzy monitorują graczy. Wiem, że poważni gracze mają u każdego bukmachera "opiekunów", którzy ich pilnują i monitorują, patrząc ile i na co stawiasz.

- No dobrze. A ile przegrałeś najwięcej?

- Ciężko powiedzieć (śmiech) Pamiętam że ostatnia duża "wtopa" z moim udziałem to był towarzyski mecz Meksyku z Polską. Bukmacherzy do końca nie wiedzieli w jakim składzie będzie grała nasza reprezentacja, ja wiedziałem, że w mocno rezerwowym. Poza tym miałem informacje od znajomych z Ameryki Płd. że Meksykanie bardzo poważnie traktują ten mecz, a kursy u tamtejszych bukmacherów na ich zwycięstwo są zdecydowanie niższe niż u nas. Zdecydowałem się na "grubsze" zagranie, ale niestety, wschodzący wtedy talent Pawła Brożka i jego uderzenie, które było bodajże jedynym strzałem Polaków w światło bramki w tamtym meczu, pozbawiło mnie dużej gotówki - spotkanie, mimo że jednostronne skończyło się wynikiem 1:1.

- To powiedz chociaż ile zer było na końcu żebyśmy wiedzieli o jakich kwotach mówimy?

- Powiem inaczej - poważny gracz bukmacherski robi miesięczny obrót kilka tysięcy euro, ale nie jest to gra dużymi kwotami, tylko według pewnego wcześniej założonego planu, który jest planem długofalowym. Nie ma tak, że raz jest mała kwota a raz wielka, bo tak grają amatorzy którzy nie mają planu gry.

- Mówisz o amatorach. To jak grać, aby wygrywać?

- Najważniejsza rzecz jeśli chce się poważnie traktować bukmacherstwo, to gra długofalowa, na długi okres. Trzeba cały czas kontrolować co robi bukmacher, aby wybadać, na której lidze jego analitycy znają się najmniej, a także na bieżąco śledzić informacje o ligach, na które się obstawia. Trzeba grać regularnie - nie można na przykład grać przez dwa tygodnie, a później miesiąc pauzować, bo taka gra to już wtedy bardziej hobby niż poważne obstawianie. Nie można też ulegać emocjom, tzn. natychmiast po porażce zawierać kolejny zakład za większą kwotę, aby się jak najszybciej odegrać. Profesjonalny gracz ma plan na cały sezon i tego się trzyma, niezależnie od wyników. Pytałeś mnie, ile stawiam. Ja właśnie mam swój plan i według niego gram, a pojęcie odegrania się dla mnie nie istnieje. Jeżeli nawet przez jakiś czas przegrywasz, to grając według planu na pewno kiedyś wyjdziesz na swoje. Przy okazji zapraszam na moją stronę bet1x2.pl na której można znaleźć opisy różnych systemów gry u bukmacherów oraz skontaktować się ze mną.

- Czy lepiej grać u bukmachera stacjonarnego, czy internetowego?

- Główną bolączką obstawiających w Polsce są tutejsze podatki. Nasi lokalni bukmacherzy pobierają 10% podatku i to sprawia że często gra staje się nieopłacalna, w porównaniu na przykład z firmami internetowymi, gdzie takowego nie ma. Druga sprawa to to, że lokalni bukmacherzy są bardzo wrażliwi na kwoty jakimi się obraca. Niestety prowadzi to do tego, że im większe jest zainteresowanie bukmacherstwem, tym jest trudniej zarobić u stacjonarnej firmy, bo gdy przyjdzie do punktu większa liczba graczy i postawi na dany mecz dużą kwotę, to nagle zmniejszają się kursy albo w ogóle bukmacher wycofuje to zdarzenie. U bukmachera internetowego zaś można postawić nawet kilka tysięcy złotych i on nie wpadnie w podobną panikę. Lokalni bukmacherzy nakładają też często obowiązek kombinacji, tzn. że nie można obstawiać pojedynczych spotkań, tylko np. minimum trzy mecze.

- A czy myślisz że polscy piłkarze albo sędziowie obstawiają u bukmacherów?

- Na pewno tak i nie widzę w tym nic złego. Poza tym tak jak już wspomniałem niemożliwe jest obstawienie dużych kwot na mecze ligi polskiej u lokalnych bukmacherów. Zatem jeśli nasi sportowcy czy sędziowie obstawiają to raczej dla przyjemności niż dla większego zysku.

- Czy miałeś propozycję pracy od firm bukmacherskich?

- Bukmacherzy często oferują pracę u siebie swoim klientom, którzy ogrywają ich najbardziej. Po pierwsze, aby wyeliminować jegomościa, który naraża ich na straty, a po drugie, aby swoim doświadczeniem chronił on firmę przed ewentualnymi stratami od podobnych graczy. Sam miałem podobną sytuację ale wiadomo że przejście "na drugą stronę barykady" zupełnie się nie opłaca (śmiech).

- Słyszałem, że gracze zakładają nieformalne grupy, w których wymieniają się informacjami. Czy to prawda?

- Chcę najpierw powiedzieć, że to głównie bukmacherzy tworzą takie grupy, aby miedzy sobą wymieniać się informacjami i danymi o meczach, zakładach, czy ludziach. Wśród graczy zatem też powstają grupy, bo razem łatwiej jest walczyć z bukmacherami.

- Czy ty należysz do takiej grupy?

- O grupach trzeba mówić bardzo ostrożnie, bo bukmacherzy starają się do takich grup dostać. Wpuszczenie takiego człowieka do naszego grona, to tak, jakbyś wpuścił szpiega, który przekazuje informacje na drugą stronę barykady. Dlatego niechętnie mówię o grupach typerów. Dodam tylko tyle, że wszystko polega na tym, aby jak najszybciej zdobyć istotne informacje o meczach i je wykorzystać zanim bukmacher je zdobędzie.

- Czy to prawda, że przez mecz Wisła - Vaalerenga straciłeś zaufanie w grupie?

- To było trochę inaczej. Grupy typerów, które są w Polsce współpracują z grupami w innych krajach. My analizowaliśmy mecz Wisła - Vaalerenga i rozesłaliśmy nasze informacje po innych grupach i radziliśmy w rewanżu postawić na Wisłę. Niestety nie udało się i nasza grupa straciła trochę zaufanie.

- Czy to prawda, że niektórzy gracze mają zakaz gry u niektórych bukmacherów?

- Tak. Bukmacher jeśli ma w danym mieście jakiś swój punkt, to wszystkie dane wysyła do centrali. Jeżeli przychodzi gracz i pani pracująca w punkcie zna tego gracza, to kiedy ten obstawi i wychodzi, to pani dzwoni do centrali i mówi: "Był pan Filip, postawił tyle i tyle na ten mecz." Wtedy centrala zaznacza taki mecz jako podwyższonego ryzyka i zaczyna szukać przyczyn takiego zagrania. Niestety zdarza się także, że lokalni bukmacherzy odmawiają w ogóle przyjęcia kuponu od gracza. Jeśli stawka jest za wysoka lub mecz podejrzany to wspomniany telefon i dyrektywa z centrali może sprawić, że w ogóle nie pozwolą ci obstawić. Moim zdaniem jest to zachowanie nie fair ze strony bukmacherów. Kiedy przegrywasz to stawki i mecze są dla nich obojętne, ale kiedy zaczynasz wygrywać, to robią oni wszystko, aby maksymalnie ci to utrudnić.

- Pamiętasz jakąś szczególną wpadkę bukmacherów?

- Tak, było to mistrzostwach Europy, a chodziło o mecz Szwecja - Dania, który zakończył się wynikiem 2:2 i awansowały obie drużyny eliminując Włochów. Przed tym meczem bukmacherzy dosyć późno zorientowali się, że tylko remis 2:2 da awans obu drużynom. Firmy bukmacherskie zmniejszały tylko kursy na remis, a ludzie obstawiali dokładny wynik 2:2, na który był ogromny kurs bodajże 16/1. Zanim bukmacherzy zorientowali się, że właśnie wynik 2:2 był potrzebny, to wiele osób zdążyło postawić na dokładny wynik po tak wysokim kursie.

- Jaka jest przyszłość bukmacherstwa w Polsce?

- W ostatnich miesiącach można zaobserwować wzmożoną aktywność zagranicznych internetowych bukmacherów na polskim rynku. Rozmawiałem ostatnio z przedstawicielem jednego z nich, który wyznał mi, że polski rynek bukmacherski jest teraz jednym z najbardziej perspektywicznych w Europie! Bukmacherzy internetowi najwyraźniej zauważyli ogromy wzrost zainteresowania obstawianiem w Polsce, a także chcą wykorzystać fakt, że polscy gracze muszą płacić państwu 10% podatku grając u lokalnych bukmacherów, którzy do tego często są mało konkurencyjni i nie dbają o klientów (brak promocji itp.). Dlatego też zagraniczne firmy bukmacherskie inwestują teraz w Polskę: przygotowują polskiej wersje językowe strony, zatrudniają operatorów do obsługi klienta po polsku, wystawiają kursy na ligę polską itp.

- A jaka jest przyszłość bukmacherstwa w ogóle?

- Na pewno będzie to bukmacher typu "person to person". Polega to na tym, że zakładasz się nie z firmą, ale z innymi ludźmi, a firma jest tylko gwarantem, że pieniądze zostaną wypłacone. Nie idziesz do bukmachera, tylko wystawiasz swoją ofertę np. mecz Wisły z kursem 1.4 za 1000 złotych i czekasz na człowieka, którzy założy się z tobą po takim kursie. Powiem ci ciekawostkę. W poprzednim sezonie, jak Real Madryt grał w jednej z ostatnich kolejek na wyjeździe, to dwie osoby założyły się ze sobą o 900 000 euro. Żaden bukmacher z obecnie istniejących nigdy takiego zakłady by nie przyjął.

- Czy Twoim zdaniem można żyć z obstawiania wyników u bukmachera?

Owszem można, ale trzeba mieć do tego większą wiedzę, niż się ludziom wydaje. Żeby być profesjonalnym graczem, trzeba nie tylko znać się na sporcie, ale również znać potrzebne podstawy matematyki, żeby określić np. prawdopodobieństwo danego zdarzenia itp. Trzeba znać się także na ekonomii, żeby dobrze sobie skonstruować przed sezonem długofalowy plan "stawkowania", o którym ci już mówiłem. Jeśli chciałbyś żyć z bukmacherstwa, to musisz mieć naprawdę dużą wiedzę, nie tylko sportową.

W każdym numerze tygodnika "Tylko Piłka" można znaleźć szczegółowe analizy Filipa Sosnowskiego

Rozmawiał: Andrzej Łukaszewicz

Dowiedz się więcej na temat: Filip | mecze | firmy | śmiech | bukmacher | mecz | bukmacherzy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje