Jak ukarać Kornelię Marek? Są rozbieżności

Komisja Dyscyplinarna Polskiego Związku Narciarskiego przekaże w środę prezesowi Apoloniuszowi Tajnerowi raport dotyczący Kornelii Marek, przyłapanej na stosowaniu dopingu podczas igrzysk. Jej członkowie nie są jednomyślni w kwestii wysokości kary.

- Jest niewielka rozbieżność - przyznał jeden z członków gremium, profesor Szymon Krasicki. Nie ujawnił jednak, jaka kara okresowej dyskwalifikacji zostanie nałożona na zawodniczkę.

Reklama

Wcześniej ze sprawozdaniem przygotowanym przez komisję zapozna się w Krakowie najbardziej zainteresowana. - Osobiście przeczyta raport, a nie będzie dowiadywać się o jego treści od osób trzecich. Stworzyliśmy jej dodatkową szansę, aby mogła uzupełnić swoje wcześniejsze wyjaśnienia (z 24 marca) - powiedział kierownik Katedry Teorii i Metodyki Sportów Zimowych AWF Kraków.

Członkom komisji nie udało się dotychczas ustalić, kto ewentualnie pomógł Marek, że zabroniony środek znalazł się w jej organizmie. - Sądzę, że ona wie. Mam niewielką nadzieję, że w środę nam powie - dodał Krasicki.

Raport będzie liczył od dwóch do trzech stron. Znacznie bardziej obszerna będzie dokumentacja zawierająca protokoły z posiedzeń i stenogramy z rozmów - z Marek, doktorem Witalijem Trypolskim (zarząd PZN już wcześniej postanowił nie przedłużać z nim wygasającej w czerwcu umowy) oraz innymi reprezentantami Polski w biegach narciarskich, którzy startowali w Vancouver.

Mimo okresu świątecznego członkowie komisji pracowali nad sprawozdaniem ze swej działalności. raportu. - Uwagi wymienialiśmy drogą mailową - zaznaczył Krasicki. Oprócz niego, w skład komisji wchodzą: wiceprezes PKOl, prezes Polskiego Związku Biathlonu, rektor AWF Katowice Zbigniew Waśkiewicz, przewodnicząca Komisji Rewizyjnej PZN Maria Twardoch oraz przedstawiciel Ministerstwa Sportu i Turystyki Rafał Piechota.

Stwierdzenie obecności w organizmie Marek niedozwolonej substancji z rodziny EPO (syntetyczna odmiana erytropoetyny), grozi dwuletnim zawieszeniem. Komisja Dyscyplinarna MKOl może, ale nie musi, zabronić jej startu w następnej "białej olimpiadzie", za cztery lata w Soczi.

Badanie antydopingowe Kornelii Marek, które przeprowadzono podczas igrzysk po biegu sztafetowym 4x5 km dało wynik pozytywny. 12 marca, na żądanie zawodniczki, w laboratorium w Richmond (Kanada) rozpoczęła się analiza próbki B. 16 marca MKOl potwierdził obecność niedozwolonej substancji w organizmie Polki. To jedyny przypadek stosowania dopingu wykryty w trakcie olimpiady Vancouver 2010.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Kornelia Marek - Vancouver 2010

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje