Jak chłopcy stają się mężczyznami

Kiedy fani Premier League wdychają już opary batalii na Samford Bridge, a kibice z Primera Division dostają gorączki Gran Derbi, najbardziej porywający futbol na kontynencie grają będące zawsze w cieniu dzieciaki z Arsenalu.

Podziw dla Arsene'a Wengera ma swoje granice. Granice wyznaczone tytułami i trofeami, których Francuz zdobyć nie potrafił. Dopóki jego gracze nie przełamią młodzieńczego kompleksu Chelsea, albo Manchesteru, dopóki nie pobiją ich w choćby najbrzydszy ze sposobów, dopóty za mężczyzn uznawani nie będą.

Reklama

Wenger nie porównuje swojego dzieła do innych zespołów Premier League. Ma swój ideał w Hiszpanii. W kwietniu tego roku ogłosił światu, że nie da się kochać futbolu, nienawidząc Barcelony. Tak jak drużyna Pepa Guardioli ma grać także jego drużyna. Rzecz jasna wiosną to nie było możliwe, różnicę między mężczyznami z Camp Nou i chłopcami z Emirates widzieliśmy w Champions League. W półfinale Arsenal poległ z kretesem w pojedynkach z Manchesterem, rewanż w rzymskim finale wzięła za niego Barcelona.

Podobieństwa nie kończą się na stylu gry, na dominacji za pomocą nieustannej wymiany podań. Tak jak reżyserem gry u Pepa Guardioli jest Xavi, tak u Wengera Cesc Fabregas uznawany za piłkarskiego klona lidera Barcelony. Klub z Katalonii od lat zabiega o odzyskanie wychowanka, z myślą o chwili, kiedy dobijający trzydziestki Xavi zadaniu swojemu nie będzie już w stanie podołać. W tym sezonie widać pierwsze oznaki: w Premier League i Champions League Cesc zdobył aż dziewięć goli, eksploatowany ponad miarę Xavi nie trafił do bramki nawet jeden raz.

Oczywiście wielu z Was zaśmieje się w głos, gdy postawię pytanie, czy drużyna Wengera będzie w stanie zająć miejsce Barcelony na europejskim tronie? Chłopcy kilka razy osiągali już fenomenalny poziom, po to, by na dłuższą metę nie dać sobie rady z presją, kontuzjami, przeciwnościami losu. Zawsze, kto inny zbierał trofea i wydaje się, że tak samo musi być teraz.

Fabregas, van Persie, Arszawin, Eduardo, Vela, oraz wracający po kontuzjach Walcott, Nasri, czy Rosicky - a może to jednak będzie ten sezon, w którym ich potencjał zamieni się w coś konkretnego? Może starczy sił i wyrachowania, by stworzyć coś trwałego z entuzjazmu i talentu? Czas działa niepostrzeżenie zmieniając mężczyzn w starców, a chłopców w mężczyzn. Dopiero sukcesy wschodzących gwiazd są w stanie nam to uświadomić.

INTERESUJESZ SIĘ FUTBOLEM? POROZMAWIAJ Z DARKIEM WOŁOWSKIM!

Dowiedz się więcej na temat: Premier League | chłopcy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama