Igrzyska splamione krwią

Największe wydarzenie sportowe świata organizuje się w kraju, w którym łamane są prawa człowieka. I co? I nic! Ważne, że biznes się kręci.

Igrzyska olimpijskie to symbol pojednania i pokoju, symbol najbardziej szczytnych marzeń i idei, jakie wymyśliła ludzkość. W czasach starożytnych na okres olimpiady przerywano największe konflikty. Czy tak będzie i teraz?

Reklama

Organizacja igrzysk w Pekinie, wobec wydarzeń w Tybecie, nijak ma się do idei olimpijskich, ale nie po raz pierwszy międzynarodowe święto sportu odbędzie się w cieniu tragicznych wydarzeń.

Igrzyska u Hitlera

Już w 1936 roku sport przegrał z polityką. Gospodarzem igrzysk był wówczas Adolf Hitler, a sportowcy walczyli o medale w Berlinie. Nie pomogły protesty opinii publicznej i samych zawodników. Igrzyska trafiły w ręce nazistów, a spece od propagandy doskonale zadbali o złagodzenie głosów sprzeciwu. W reprezentacji gospodarzy wystąpili represjonowani wówczas, a później mordowani na terenie Rzeszy Żydzi, gwiazdą imprezy został czarnoskóry lekkoatleta z USA Jesse Owens, a świat uwierzył zapewnieniom organizatorów, że igrzyska przebiegną w duchu olimpijskim.

32 lata później w przededniu otwarcia olimpiady w Meksyku zginęło ok. 250 studentów, a 1000 kolejnych trafiło do szpitala. Młodzi mieszkańcy nękanego biedą i głodem kraju protestowali przeciwko finansowaniu igrzysk z publicznych środków. Podczas tych samych igrzysk czarnoskórzy amerykańscy sprinterzy stojąc na podium wyciągnęli w górę zaciśnięte pięści. Na dłoniach mieli czarne rękawiczki. W imieniu Czarnych Panter protestowali przeciwko segregacji rasowej w USA.

"Olimpiada musi trwać"

Kolejny dramat przyniosły następne igrzyska w Monachium. 5 września 1972 roku w wyniku zamachu terrorystycznego grupy Palestyńczyków z organizacji "Czarny Wrzesień" śmierć poniosło 11 izraelskich sportowców, 5 napastników i niemiecki policjant. Świat zamarł w żałobie i oczekiwaniu na decyzję Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, czy igrzyska zostaną dokończone. Dopiero przewodniczący MKOl Avery Brundage rozwiał wszelkie wątpliwości słowami: - The games must go on.

W 1980 roku po raz kolejny nie dochowano tradycji i w czasie igrzysk przelewano krew. Kiedy Leonid Breżniew z uśmiechem na ustach otwierał w Moskwie olimpiadę, w Afganistanie jego wojska równały z ziemią pasztuńskie wioski. Wobec trwającej zimnej wojny radziecką olimpiadę zbojkotowały Stany Zjednoczone (także Kanada, Norwegia, RFN). Cztery lata później komuniści "zrewanżowali" się Amerykanom zabraniając wyjazdu na igrzyska do Los Angeles sportowcom z ZSRR i z krajów im podległych, w tym z Polski.

Dowiedz się więcej na temat: wydarzenie | Się kręci! | olimpiadę | świat | symbol | mkol | Biznes | igrzyska olimpijskie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje