Ignaczak: Takie zwycięstwa smakują lepiej niż 3:0

"Takie zwycięstwa budują atmosferę, cementują zespół i często smakują lepiej niż gładkie 3:0" - uważa po wygranej z Bułgarią 3:2 w pierwszym meczu turnieju finałowego Ligi Światowej siatkarzy w Gdańsku libero polskiej reprezentacji Krzysztof Ignaczak.

"Trener przestrzegał nas, że będzie to trudne spotkanie. Determinacją i ambicją udało nam się doprowadzić do tie-breaka, w którym wypracowaliśmy sobie wyraźną przewagę, ale zejście świetnie spisującego się w ataku Zbigniewa Bartmana wyraźnie nas zdeprymowało. Na szczęście w końcówce udało nam się wykorzystać kilka błędów rywali i odnieść zwycięstwo" - zaznaczył Ignaczak.

Reklama

Z kolei rozgrywający biało-czerwonych Łukasz Żygadło utrzymuje, że wpływ na dramatyczny przebieg tego spotkania miał pierwszy wygrany przez gospodarzy set.

"W tym momencie byliśmy przekonani, że pokonamy Bułgarów 3:0 i poczuliśmy się jak faworyci Ligi Światowej. A faworytami na pewno nie jesteśmy. Musimy walczyć o każdą piłkę i szukać lidera naszego zespołu. To jest właśnie moje zadanie, aby zagrywać piłkę najlepiej w danym momencie dysponowanym kolegom. Naszym mankamentem jest również to, że wciąż gramy dość nierówno" - przyznał Żygadło.

W czwartek o godzinie 20 w swoim drugim spotkaniu imprezy biało-czerwoni zmierzą się z Włochami, którzy w środę przegrali z Argentyńczykami 1:3.

"Zamierzamy kontynuować zwycięską passę i w tym meczu chcemy przypieczętować swój awans do półfinału. Na inaugurację turnieju Argentyna zagrała z Italią bardzo dobrze i kwestii zakwalifikowania się do pierwszej czwórki nie powinniśmy zostawić do ostatniej swojej grupowej potyczki. W czwartek możemy poznać najważniejsze rozstrzygnięcia w naszej grupie" - podsumował Ignaczak.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: siatkówka | liga światowa | siatkarze | Krzysztof Ignaczak

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje