"Ibra" lepszy niż van Basten?

Koledzy powitali go owacją na treningu w Seattle, kibice już są w nim zakochani. Aż 54 proc internautów w ankiecie barcelońskiego "Sportu" uważa, że Zlatan Ibrahimovic jest lepszym napastnikiem od Marco van Bastena.

Operacja ręki, którą przeszedł tuż po prezentacji na Camp Nou sprawia, że podczas amerykańskiego tournee nie zagra meczu. Zadebiutuje w połowie miesiąca na turnieju Hansa Gampera. W starciu z Manchesterem City ma przyćmić spektakularne transfery szejka Monsoura: Robinho, Teveza, czy Adebayora, robiąc "wiatrak" z Kolo Toure.

Reklama

Zlatan jest już nowym idolem Katalonii, w euforii fani Barcy zapominają o Samuelu Eto'o - być może najlepszym napastniku, jaki bronił twierdzy Camp Nou. Właściwie nikt nie próbuje ich porównywać, różnicę widać na każdym kroku. Gdy rozentuzjazmowany Zlatan całował godło Barcy na koszulce tłumacząc, że jego marzenie się spełniło, Eto'o na skromnej prezentacji w Mediolanie stwierdził tylko, iż miłość fanów zdobywa się na boisku.

Do kogo więc można porównać Ibrahimovica? Z pomocą prasie katalońskiej przyszedł Fabio Capello, który pracował z nim w Juventusie Turyn. Trener Anglików podarował kiedyś Szwedowi film z akcjami Marco van Bastena. Jak obaj zainteresowani twierdzą, był to kluczowym moment w piłkarskim życiu Szweda.

Capello wspomina, że van Basten urodził się po to, by zdobywać gole, tymczasem Zlatan, gdy przyjeżdżał do Serie A ponad wszystko uwielbiał zabawy z piłką. Tak kochał trzymać ją przy nodze, że nawet strzał na bramkę traktował jak rozstanie. Dopiero po obejrzeniu wideo od Capello zrozumiał istotę pracy napastnika i zaczął używać bezgranicznego talentu we właściwy sposób.

"Marco był największy, ale Ibrahimovic ma wszystko, by być lepszym nawet od niego" - stwierdził włoski selekcjoner Anglików, a prasa w Katalonii w podnieceniu cytuje jego słowa. Nic dziwnego, Holender uchodzi przecież za wzór napastnika wykraczającego geniuszem daleko poza swoje czasy.

By móc równać się z van Bastenem Ibrahimovic potrzebuje tytułów. I to tych międzynarodowych, z krajowymi zdobytymi w Ajaksie i w Serie A jest mu do Holendra już bardzo blisko. To jednak mistrzostwo kontynentu z "Pomarańczowymi" (1988), dwa triumfy w Pucharze Europy z Milanem (1989 i 1990) i trzy Złote Piłki "France Football" (1988, 89 i 92) znaczą różnicę między obydwoma panami. Różnicę istotną, której samym potencjałem i talentem zniwelować nie można.

Zlatan musi się wziąć ostro do roboty. Barcelona, najlepsza drużyna minionego sezonu daje mu niepowtarzalną szansę, ale też stawia wymagania niezwykłe. Porażki w Lidze Mistrzów poniesione z Ajaksem, Juventusem i Interem można było usprawiedliwiać tym, że szwedzki geniusz nie miał wsparcia w kolegach. W otoczeniu Messiego, Xaviego i Iniesty znajduje jednak warunki ku temu, by za parę lat porównanie do van Bastena nie brzmiało jak futbolowe świętokradztwo.

Kibice Barcy zapytani przez "Sport" o Szweda i Holendra oddali swojemu nowemu graczowi aż 54 proc głosów. Nawet jeśli wynik jest szokujący i stronniczy - pokazuje w istocie jak gigantyczne są oczekiwania. Zamiana Kameruńczyka na Szweda z szokującą dopłatą w granicach 50 mln euro sprawia, że Barcelona ze Zlatanem staje się tak samo frapującym zjawiskiem, jak jej wielki rywal z Madrytu, który na drugą galaktyczną rewolucję w swojej historii wydał 220 mln euro.

DYSKUTUJ Z DARKIEM WOŁOWSKIM NA JEGO BLOGU - KLIKNIJ!

Dowiedz się więcej na temat: kibice | ibrahimovic

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje