Hit dla Legii. Bezbarwna Wisła

Legia nie pozwoliła Wiśle odskoczyć na 10 puntków. W meczu 13. kolejki ekstraklasy pokonała w Sosnowcu lidera 1:0, po golu Miroslava Radovica.

Hit piłkarskiej jesieni nie był porywającym widowiskiem. Legia wygrała zasłużenie, Wisła rozegrała bardzo słabe spotkanie.

Reklama

- Chcemy zaatakować Legię agresywnie, tak aby gra toczyła się bliżej bramki rywala niż naszej - zapowiadał przed meczem trener Wisły Maciej Skorża. Jego podopieczni nie realizowali jrdnak tego planu. Zaczęli w wolnym tempie, nie potrafili zdominować środka pola, gdzie stratę, za stratą notował Junior Diaz.

Mimo to w 9. minucie krakowianie mogli zdobyć gola. Wojciech Łobodziński rzucił prostopadłe podanie do Andraża Kirma, ten szarpnął prawym skrzydłem i zagrał przed bramkę do Pawła Brożka. Napastnik Wisły, z kilku metrów, trafił jednak w słupek.

W odpowiedzi bliski szczęścia był Piotr Giza. Po jego strzale głową Mariusz Pawełek miał ogromne problemy z wyłapaniem piłki.

Wraz z upływem minut gra Wisły stawała się coraz bardziej chaotyczna, legioniści grali twardo, szybko dobierali piłki, nie pozwalali mistrzom Polski na rozgrywanie akcji.

Tylko raz, w 23. minucie wiślakom udało się zaskoczyć defensywę Legii, gdy Paweł Brożek podał do Łobodzińskiego. Ten jednak źle przyjął piłkę w polu karnym i został zablokowany przez Choto.

W 29. minucie trener Jan Urban krzyknął w kierunku ławki rezerwowych: "Rado rozgrzewaj się" i po trzech minutach serbski skrzydłowy Legii zameldował się na boisku zastępując kontuzjowanego Sebastiana Szałachowskiego.

Już przy pierwszym kontakcie z piłką Radović zdobył gola, po przelobowaniu Pawełka.

Strata bramki nie zmobilizowała wiślaków do lepszej gry. Do końca pierwszej połowy krakowianie snuli się po boisku i nie byli w stanie przeprowadzić groźnej akcji.

W przerwie Skorża dokonał jednej zmiany - za Maura Cantoro wszedł Tomas Jirsak, jednak dopiero po sześciu minutach gry gospodarze przeprowadzili groźną akcję. Paweł Brożek podał do Kirma, ale piłkę po strzale Słoweńca z bramki wybił Inaki Astiz.

Za to w 65. minucie Mariusz Jop stracił piłkę przed polem karnym Wisły, dopadł do niej Chinyama, który strzelił tuż obok słupka. To była znakomita okazja na dobicie gospodarzy. W 69.minucie mógł wyrównać Patryk Małecki, ale posłał piłkę nad poprzeczką z kilku metrów, gdy Mucha sparował przed siebie strzał Jirsaka.

Już do końca wiślacy nie wypracowali dobrej okazji bramkowej i schodzili do szatni z opuszczonymi głowami. A Legia radowała się z pierwszego od 12 lat wyjazdowego zwycięstwa z Wisłą.

ZOBACZ ZAPIS RELACJI NA ŻYWO Z MECZU WISŁA - LEGIA

Michał Białoński, Grzegorz Wojtowicz, Sosnowiec

WISŁA KRAKÓW - LEGIA WARSZAWA 0:1 (0:1)

0:1 Radović (32.)

Wisła: Pawełek - Alvarez, Jop, Marcelo, Piotr Brożek - Łobodziński (61. Ćwielong), Cantoro (46. Jisrak), Junior Diaz, Kirm - Małecki (79. Garguła), Paweł Brożek.

Legia: Mucha - Rzeźniczak, Astiz, Choto, Komorowski - Szałachowski (32. Radović), Iwański, Giza, Smoliński (87. Borysiuk), Rybus - Chinyama.

Sędzia: Hubert Siejewicz (Białystok).

Żółte kartki: Cantoro (Wisła); Choto, Mucha, Rzeźniczak (Legia)

Widzów: 4000.

Zobacz także:

Patryk Małecki: Nie wiem, jak nie trafiłem

Miroslav Radović: 20 sekund i goooooooool!

Urban nie podnieca się, Skorża chce częściej z Legią

W pozostałych meczach 13. kolejki:

LECHIA GDAŃSK - KORONA KIELCE 1:1

ODRA WODZISŁAW - ZAGŁĘBIE LUBIN 1:2

ŚLĄSK WROCŁAW - PIAST GLIWICE 2:1

PGE GKS BEŁCHATÓW - ARKA GDYNIA 1:0

POLONIA BYTOM - LECH POZNAŃ 1:1

POLONIA WARSZAWA - CRACOVIA 0:1

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama