Hancock: To był okropny wieczór

"Chcę jak najszybciej zapomnieć o zawodach na Łotwie. Nic tam nie szło po mojej myśli. To był okropny wieczór, bo zupełnie wszystko układało się przeciwko mnie" - powiedział nam Greg Hancock.

Amerykanin w sobotę podczas Grand Prix Łotwy zanotował bardzo słaby występ. W czterech pierwszych startach nie zdołał zdobyć ani jednego punktu, dopiero ostatni swój występ zakończył sukcesem. W pokonanym polu udało mu się zostawić Scotta Nichollsa, Tomasza Golloba i Rune Holtę. Jednakże zaledwie 3 zdobyte w całym turnieju punkty pozwoliły na zajęcie dopiero XIII pozycji. Dla byłego indywidualnego mistrza świata nie jest to dobry wynik.

Reklama

Dla samego Hancocka najgorsze jest to, iż od kilku imprez nie może wrócić do wysokiej dyspozycji z początku rozgrywek.

"Ostatnie trzy rundy cyklu były dla mnie okropne i szczerze mówiąc chciałbym je szybko wymazać z pamięci. Muszę coś zrobić, by w końcu to się zmieniło. Pracuję nad tym cały czas i myślę, że uda mi się poprawić i jeszcze zapunktować" - wierzy Hancock.

Amerykanin nie kryje uznania dla liderów klasyfikacji generalnej: Nicki Pedersena i Leigh Adamsa. Duńczyk i Australijczyk toczą zażartą walkę o mistrzowski tytuł, podczas gdy pozostałym uczestnikom pozostaje tylko przyglądać się tym widowiskowym zmaganiom.

"Nicki Pedersen i Leigh Adams są w tym roku absolutnie fantastyczni. To jest wspaniałe dla nich, ale też wpływa na pozostałych uczestników Grand Prix. Dla nas jest to olbrzymia motywacja, by spróbować ich dogonić i odebrać jakieś punkty. Jednakże oni dwaj są naprawdę niesamowici w tym roku" - mówi Greg Hancock.

Konrad Chudziński

Dowiedz się więcej na temat: Grand Prix | wieczór

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje