Gruszka: Nie był to lekki mecz w sensie mentalnym

W poniedziałkowym spotkaniu mistrzostw Europy polskich siatkarzy ze Słowakami (1:3) nie wygrał duch sportu, a sucha taktyka. Biało-czerwonym na rękę była porażka, a rywale chcieli wygrać. - To nie był lekki mecz w sensie mentalnym - skomentował Piotr Gruszka.

- Na pewno dziwne spotkanie za nami. Wszyscy wiedzieliśmy jakie są możliwości. Cieszę się, że mogli zagrać zawodnicy, którzy do tej pory nie mieli dużo okazji do tego. Na pewno nie było to dla nich łatwe. Mentalnie mamy trudny mecz za sobą - ocenił kapitan polskiej ekipy.

Reklama

W grupie D nikt nie chciał znaleźć się na drugim miejscu. Wówczas trafiał w ćwierćfinale na Rosjan, zdecydowanych faworytów turnieju. Polacy po jednym zwycięstwie - na inaugurację zawodów z Niemcami (3:1), przegrali z Bułgarami i Słowakami (po 1:3). W konsekwencji uplasowali się na trzeciej pozycji i w barażach zmierzą się z Czechami. W ćwierćfinale czeka na nich już Słowacja.

- Ostatnio Czechom ulegliśmy w Memoriale Wagnera, ale zdajemy sobie sprawę z tego, że później mamy Słowaków i ta droga do podium może się łatwo otworzyć, dlatego na pewno mobilizacja będzie bardzo duża. W Katowicach byliśmy też na innym pułapie, w fazie przygotowań jeszcze, poza tym sparingi gra się inaczej - zaznaczył Gruszka.

Przed rokiem w mistrzostwach świata system rozgrywek również pozwalał na różne kombinacje. Wówczas, jeszcze pod wodzą Daniela Castellaniego, "Biało-czerwoni" nie ulegli presji i konsekwentnie chcieli wszystko wygrywać. Tym razem, z Andreą Anastasim jako trenerem, postanowili inaczej podejść do całej sytuacji.

- Różnie można na to spojrzeć. Jedna rzecz dotyczy ducha sportu, druga taktyki. Różne zespoły na świecie pokazały, że i jedno i drugie ma olbrzymie znaczenie. Po mistrzostwach świata we Włoszech wielu określiło nas frajerami. Jeżeli system daje takie możliwości, to można spróbować z tego skorzystać. W ostatnich mistrzostwach Europy w Izmirze, gdzie sięgnęliśmy po złoto, też bezlitośnie wykorzystaliśmy dosyć łatwą drogę do podium - przypomniał Gruszka.

Najbardziej doświadczony zawodnik wśród "Biało-czerwonych" nie ukrywał zdegustowania systemem rozgrywek.

- Zawsze trenujemy bardzo mocno, przygotowujemy się jak najlepiej potrafimy, zostawiamy serce na parkiecie; potem system rozgrywek, a nie sport, wszystko weryfikuje. Wtedy robi się niesmacznie. Nie wiem jednak, czy jest jakiś sprawiedliwy system. To z pewnością nie sprzyja uczciwej rywalizacji - zaznaczył.

Gruszka nie chciał jednak zdradzić słów trenera Anastasiego przed ich poniedziałkowym meczem ze Słowakami. - To, co powiedział, pozostanie między nami. Nie wyjawię tego, bo to było przeznaczone tylko dla nas - podkreślił.

Wtorek jest dniem wolnym dla zawodników. Jedni muszą przenieść się z Pragi do Karlowych Warów (w tym "Biało-czerwoni"), inni z Innsbrucku do Wiednia. Na środę zaplanowano cztery baraże. O 15 Polacy zmierzą się z Czechami.

Z Pragi - Marta Pietrewicz

INTERIA.PL/PAP

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje