Groźny uraz Grzegorza Wojtkowiaka

O sporym pechu może mówić obrońca Lecha Poznań, Grzegorz Wojtkowiak, który w piątkowym spotkaniu "Kolejorza" z Zagłębiem Lubin przedwcześnie musiał opuścić boisko. Sztab medyczny Lecha, po wstępnych diagnozach, podejrzewa u zawodnika naderwanie mięśnia skośnego brzucha.

Ostateczna diagnoza medyczna postawiona zostanie jednak dopiero w najbliższy poniedziałek, gdy piłkarz przejdzie bardzo szczegółowe badania w klinice Rehasport, dbającej na co dzień o zdrowie piłkarzy drużyny z Poznania.

Reklama

Do nieszczęśliwej dla gracza sytuacji doszło dokładnie w 24. minucie gry. Wojtkowiak, po jednym z mocnych starć, upadł na murawę i wił się z bólu. Potrzebna była natychmiastowa interwencja masażystów, którzy przez jakiś czas opatrywali piłkarza. Ostatecznie trener Zieliński zmuszony był do przeprowadzenia zmiany. A Wojtkowiak resztę spotkania obejrzał już z ławki rezerwowych. Na szczęście dla ekipy ze stolicy Wielkopolski popularnego "Dyzmę" udanie zastąpił młody Marcin Kamiński

Jeśli jednak pierwotne przypuszczenia znajdą potwierdzenie, to spory ból głowy czeka trenera Jacka Zielińskiego. W ostatnich dwóch kolejkach w tym roku drastycznie zmniejszy się bowiem pole manewru jeżeli chodzi o zestawienie defensywy Lecha. A sam zawodnik przymusowo wydłużyłby listę kontuzjowanych obrońców poznańskiego klubu, na której obecnie są już m.in. Manuel Arboleda i Seweryn Gancarczyk.

Obrońca " jedenastki" z Bułgarskiej może mówić o sporym pechu, bo leczył już w tym roku groźną kontuzję. Rehabilitacja po tamtym urazie trwała sześć miesięcy. A do gry Grzegorz wrócił całkiem niedawno - pod koniec września tego roku.

W polskiej ekstraklasie rozegrał jak dotychczas 84 spotkania, tylko raz pokonując bramkarza rywali. Z Lechem w sezonie 2008/2009 sięgnął po Puchar Polski, a także dotarł do 1/16 rozgrywek Pucharu UEFA (obecnie Ligi Europejskiej).

Łukasz Klin, Poznań

Dowiedz się więcej na temat: obrońca | uraz

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama