Grand Prix w cieniu śmierci

Rozpoczynająca się w sobotę Royal London Watches Grand Prix w snookerze, która zostanie rozegrana w Aberdeen Exhibition and Conference Centre, odbędzie się w cieniu śmierci Paula Huntera.

W czwartek odbył się pogrzeb Anglika, który zmarł 9 października, z powodu raka okrężnicy. - Każdy z nas odczuwa tę wielką stratę i nasze myśli będą przy rodzinie Paula - powiedział obrońca tytułu John Higgins, który uczestniczył w pogrzebie Huntera, podobnie jak wielu innych czołowych snookerzystów.

Reklama

- To będzie ponury turniej - nie wahał się stwierdzić 31-letni Szkot. - Paul był wielkim "walczakiem", uśmiech nigdy nie znikał z jego twarzy, a był nawet jeszcze większy, kiedy mówił każdemu, że pokona raka. To był wyznacznik tego człowieka, bo nie sądzę, aby ktokolwiek inny potrafił sobie radzić z chorobą, tak jak on to czynił. Tym większa szkoda, że jego droga się zakończyła - dodał.

W turnieju, który potrwa do 29 października, weźmie udział 48 zawodników. Na początek zostaną oni podzieleni na osiem grup. Dwóch najlepszych z każdej grupy awansuje do "16" i odtąd mecze będą rozgrywane systemem pucharowym. Mecze będą się odbywać do trzech wygranych frame'ów.

W turnieju, oprócz Higginsa, wezmą udział m.in.: Stephen Hendry, mistrz świata Graeme Dott, Stephen Maguire (wszyscy są Szkotami), Anglik Ronnie O'Sullivan i Chińczyk Ding Junhui.

Dowiedz się więcej na temat: Grand Prix

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje