Gran Derbi w finale Pucharu Króla?

Wygląda na to, że po przebrnięciu Athletic Bilbao FC Barcelona jest już prawie w finale Pucharu Króla. Real Madryt czeka do niego bez porównania trudniejsza droga.

O ile Primera Division zmienia się w ligę dwojga, o tyle Puchar Hiszpanii z pewnością nie. Aby odnaleźć ostatni finał rozegrany między Realem Madryt i Barceloną, trzeba cofnąć się aż o 21 lat. W Walencji Katalończycy zwyciężyli 2-0 i do dziś to oni są największą gwiazdą rozgrywek powołanych do życia na fiestach koronacyjnych Alfonsa XIII. Właśnie w 1902 roku doszło do pierwszego aktu rywalizacji, która z biegiem czasu zmieniła się w Gran Derbi Europa.

Reklama

"Królewscy" zdobyli swój ostatni Puchar Króla aż 18 lat temu. To jedyne trofeum, jakiego nie ma ich legendarny kapitan Iker Casillas. W tym roku najlepszy bramkarz świata chce się z nim rozliczyć - droga do finału będzie jednak wyboista i długa. Na Real czeka teraz Atletico Madryt, a potem zwycięzca pary Sevilla - Villarreal. Jose Mourinho wie jednak doskonale, że po ubiegłorocznej wpadce z III-ligowym Alcorcon, te rozgrywki stały się dla klubu z Madrytu niemal symboliczne.

Wczoraj drużyna Mourinho zafundowała sobie drugą porażkę w sezonie. Levante wzięło rewanż za klęskę na Santiago Bernabeu 0-8. Portugalski trener nienawidzi przegrywać, ale nie miał siły złościć się na swoich graczy. Po prostu eksperymentował - Kaka zagrał 34 minuty jako środkowy napastnik zmieniając Karima Benzemę, który znów nie błysnął.

Do ostatnich derbów Madrytu w Pucharze Hiszpanii doszło 17 lat temu. W 1/8 finału na Santiago Bernabeu było 2-2, w rewanżu Real zdobył Vicente Calderon wygrywając 3-2 i awansował dalej. Bronił wtedy trofeum, ale do finału w Madrycie nie dotrwał. Od tamtej pory na triumf wciąż czeka. W tym czasie przegrał dwa finały: pierwszy w Madrycie dokładnie w stulecie klubu, drugi równie pamiętny w 2004 roku w Barcelonie, kiedy Saragossa zafundowała zaskakujący początek końca słynnej galaktycznej drużynie z Zidane'em, Figo, Ronaldo i Beckhamem. Dziś klub z Madrytu jest gotów poświęcić Copa del Rey wszystkie siły.

Znacznie mniej spragniona pucharowego triumfu jest Barcelona (wygrała w 2009 roku). Najbardziej utytułowany zespół w tych rozgrywkach ma jednak do finału drogę prostą. W ćwierćfinale drużyna Pepa Guardioli trafia na Betis Sewilla - jedynego drugoligowca, z którym w tym sezonie, w lidze zremisowała nawet prowadzona przez Luisa Enrique Barcelona B. W półfinale Xavi, Messi i Iniesta mogą spotkać się z Almerią bądź Deportivo. Pierwszych ograli w Primera Division 8-0, do La Corunii wybierają się w najbliższy weekend, gdzie mają sobie zapewnić tytuł mistrza jesieni.

"Mam przeczucie, że rewanż na Santiago Bernabeu nie będzie naszym ostatnim meczem w tym sezonie" - powiedział Jose Mourinho po ligowej klęsce na Camp Nou 0-5. Portugalczyk wiedział wtedy, że Barca i Real mają szansę się zmierzyć jeszcze nawet cztery razy. Wciąż jest to realne - do rewanżu w Primera Division mogą dojść dwa spotkania w Champions League i finał Pucharu Hiszpanii. To by była wielka promocja dla legendarnych rozgrywek schodzących w ostatnich latach na drugi plan.

Dyskutuj na blogu Darka Wołowskiego

Zobacz wyniki i terminarz Pucharu Króla

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje