Gran Derbi: Analiza układu sił

Najlepsza drużyna świata, przeciw najdroższej drużynie świata. Zespół oparty na wychowankach, przeciw zespołowi wymyślonemu przez biznesmena. Czyli Barcelona kontra Real Madryt - już w niedzielę o 19 na Camp Nou hit sezonu w klubowej piłce. Porównaj formacje obu ekip!

Z mojej analizy wyszło, że minimalnie lepszą ekipę ma Barcelona. Prowadzi 3:2, a Real powinien się cieszyć, jeśli wyjdzie z tego porównania remisowo - 3:3.

Reklama

Bramkarze

VALDES kontra CASILLAS.

Dyskusja o bramkarzach Realu i Barcelony osiąga zwykle temperaturę kłótni. Wielbiciele Valdesa wyśmiewają nieaktualne już od dość dawna stereotypy, że bramkarz Barcy jest zdolny zawalić każdy mecz. Rzeczywistość jest taka, że przynajmniej od roku znacznie częściej ratuje drużynę, niż cokolwiek zawala. Jego sytuacja jest jednak niewdzięczna, bo bezustannie jest w cieniu Casillasa. A Iker? Złośliwi mówią, że jest Święty nawet, gdy popełnia tak karygodne błędy jak z Milanem na Bernabeu, gdy "asystował" przy golach Pirlo i Pato. Casillasowi wybacza się wszystko, Valdesowi nic?

To byłaby gruba przesada. Iker został niedawno uznany za najlepszego bramkarza świata. Gdyby oddać głos hiszpańskim selekcjonerom, oni wskazują jednoznacznie na bramkarza z Madrytu. Iker jest symbolem mistrzów Europy. Valdesa na Euro 2008 w ogóle nie było. Dziś prezentują poziom znacznie bardziej zbliżony.

W podzięce za uratowane mecze z Chelsea w półfinale Champions League, Valdes dostał nowy kontrakt i niemal dwukrotną podwyżkę (z 4 do 7 mln euro) w Barcelonie. W tym czasie Casillas męczył się między słupkami Realu i rzadziej dokonywał cudów. To on wciąż jest jednak w Hiszpanii nr 1. Obok Ikera i Pepe Reiny, Valdes najbardziej zasłużył na wyjazd na mundial. Tylko, czy byłby się w stanie pogodzić z numerem 2 lub nawet 3?

WYNIK: Mimo wszystko przewaga Realu. 1:0 dla Królewskich.

Obrońcy

ALVES, PUYOL, PIQUE, ABIDAL kontra RAMOS, PEPE, ALBIOL, ARBELOA.

Nie wiadomo czy na takie zestawienie obrony zdecydują się w niedzielę obaj trenerzy. Pellegrini raczej tak, Guardiola tych czterech obrońców wybiera, gdy wystawia "equipo de gala" (zespół galowy). Ma też Maxwella, Marqueza i Czyhryńskiego upierając się, że każdego może puścić do gry.

Obrona Barcy wydaje się monolitem, nawet najsłabszy w niej Abidal w tym sezonie gra lepiej. Do szybkości, waleczności i charyzmy Puyola, Pique dodaje porządek i ogładę. Razem tworzą lepszą parę niż Vidić i Ferdinand w Manchesterze Utd, a Pique jest największym objawieniem w światowej piłce. Alves wciąż ten sam, co przed rokiem: w meczu z Athletic zdobył najpierw gola, by za chwilę spóźnić się z wycieczki pod bramkę i wziąć udział w wyrównaniu.

Obrona Realu z żelaza nie jest. Ramos i Pepe są w stanie grać rewelacyjnie, ale też kiedy się mylą, to zwykle z opłakanym skutkiem. Mają wielki talent w nogach, lecz czasem też spory mętlik w głowach. Zrobią jednak wszystko, by na Barcę rzucić do gry swoją najlepszą wersję. Albiol i Arbelona to z kolei piłkarze, którzy poniżej poziomu solidności nie zejdą, ale też rzadko wzbijają się na wyżyny. Obrona Królewskich ma szansę dorównać defensywie Barcelony, tak jak Valdes może dorównać Casillasowi.

WYNIK: Przewaga Barcelony, w sumie 1:1.

Pomocnicy

XAVI, BUSQUETS, INIESTA (KEITA) - RONALDO, XABI, LASS, KAKA (MARCELO).

Pomoc Barcelony jest moim zdanie słabsza niż w poprzednim sezonie, bo rozwijający się szybko Busquets nie jest jeszcze mimo wszystko piłkarzem klasy Yaya Toure. Twardy jak skała gracz z Wybrzeża Kości Słoniowej był najlepszą tarczą dla pary genialnych mikrusów. Nie wiadomo, czy Iniesta zagra w pomocy, czy w ataku. W drugiej linii Guardiola ma nadmiar - będzie chciał zmieścić w składzie swojego ulubieńca Keitę, w ataku jest za to niedomiar wobec urazów Messiego i Ibrahimovica.

Kiedy przychodząc do Realu Kaka wybrał numer 8, uznano, że rzucił wyzwanie Inieście. Ronaldo porównuje się rzecz jasna do Messiego, Xavi jest piłkarzem "bez pary". Wypada tu zacytować Maradonę i Mourinho, którzy mówią o nim: "jedyny". Barca gra tak jak chce Xavi, w Realu nie mają kogoś takiego. Xabi Alonso i Lass to razem wielki potencjał, ale na lidera Barcelony do gry musiałby wrócić Zidane (albo trzeba sprowadzić Fabregasa). Wystarczy spojrzeć na kadrę del Bosque, gdzie Alonso bije się o miejsce za plecami Xaviego.

Tymczasem Kaka i Ronaldo wciąż poszukują formuły, żeby ich niezwykłe indywidualne możliwości dawały jak najwięcej drużynie. Gran Derbi to idealny na to czas, a Camp Nou idealne miejsce.

Barcelona ma pomocników od asyst. Xavi i Iniesta dali ich w ubiegłym sezonie 25 (tylko w lidze), dorzucili do tego 10 bramek. Drużyna Guardioli ma jeszcze jedną kluczową cechę i to ona czyni jej grę tak efektywną. Wysoki, agresywny pressing, któremu nikt nie umie się oprzeć, i nikt nie potrafi naśladować.

Xavi, Iniesta i cofający się do nich Messi pieszczą każdą akcję, kochają tłok i atak pozycyjny z niepoliczalną liczbą krótkich podań zakończonych wjazdem z piłką do bramki. Kaka i Ronaldo uwielbiają wolne przestrzenie, grę z kontry, a biegnąc pod bramkę wybierają drogę najkrótszą, lub strzał z dystansu. Pellegrini słusznie więc mówi, że nowy Real nigdy nie będzie grał jak Barcelona.

WYNIK: Postawiłbym na remis. W sumie 2:2.

Napastnicy

MESSI, IBRAHIMOVIC i HENRY (INIESTA, PEDRO) kontra HIGUAIN i BENZEMA.

Napastników Realu wyręcza Ronaldo, a często i Kaka. Byle im nie przeszkadzali, gdy z głębi pola dobiegają do pola karnego. Madryckie młokosy to gracze o gigantycznych możliwościach, bywa jednak, że uśpionych długimi momentami. Na ławce jest zawsze w pogotowiu doświadczenie Raula, lub van Nistelrooya.

Trio z Barcelony jest słabsze niż w ubiegłym sezonie, kiedy zdobyło 75 proc. bramek dla klubu. Trudno coś zarzucić Ibrahimoviciowi, choć jego wymiana za Eto'o była tak dyskusyjna. Szwed strzela, asystuje i rozgrywa, gra przy tym elegancko i pięknie, więc Camp Nou przyjęło go jak swojego. Na razie wygląda na to, że Barca zyskała więcej niż Inter (logiczne, bo dopłata wyniosła prawie 50 mln).

Cieniem siebie jest jednak Henry, do tego stopnia, że na zdrowy rozum Guardiola powinien bez zbytniego namysłu postawić na Pedro. Objawienie tego sezonu w zespole z Katalonii i tak raczej zagra. Być może w podstawowym składzie: jeśli nie za Francuza, to za Messiego, gdyby nie był jeszcze zdolny do gry. Argentyńczyk też nie był ostatnio w wielkiej formie, ale to talizman i wizytówka drużyny, z którym wszyscy na boisku czują się pewniej.

WYNIK: Przewaga Barcelony. A więc w sumie 3 do 2, chyba, że nie zagrają Ibra i Messi, wtedy postawiłbym na remis. Wynik końcowy byłby 3:3.

ZOBACZ TEKST NA BLOGU I DYSKUTUJ Z DARKIEM WOŁOWSKIM!

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Barcelona gra, a Real punktuje

Guti kontuzjowany przed Gran Derbi!

Abidal przedłużył kontrakt z Barcą

Cristiano Ronaldo gotowy na Barcę!

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje