Gorzej już być nie może?

Na Stadionie Śląskim w Chorzowie nie popisali się piłkarze, ale również kibice.

PIŁKARZE

Reklama

Najpierw fakty: A - Polacy przegrali sparingowy mecz; B - zagrali słabo. O tym nawet nie ma co dyskutować, bo wszyscy widzieli to na własne oczy.

Każdy skutek musi mieć swoją przyczynę. Paweł Janas tłumaczył na konferencji prasowej, że jego piłkarze dopiero przedwczoraj zakończyli tydzień bardzo ciężkich treningów i zawodnicy mieli prawo być trochę przemęczeni. Rzeczywiście niektórzy z nich nie wyglądali na boisku najlepiej. Rywale byli od nich szybsi, bardziej dynamiczni i waleczni.

O ile braki szybkościowe na tym etapie przygotowań można jeszcze wybaczyć ("Nad tym będziemy pracowali w Barsinghausen" - cyt. Paweł Janas), to braku waleczności i stuprocentowego zaangażowania kibice nigdy nie zniosą.

Kiedy z trybun chorzowskiego giganta rozlegały się potężne gwizdy, kpiące przyśpiewki czy okrzyki "ole, ole" (gdy rywale byli przy piłce), sądziłem że nasi kopacze zacisną zęby, włączą wyższy bieg i rozjadą przeciętnych Kolumbijczyków. Chciałem, aby ten cyniczny śpiew kibiców golem uciszył Grzegorz Rasiak, żeby Szymkowiak zagrał choć jedną celną, prostopadłą piłkę i pokazał w stronę trybun gest Kozakiewicza, żeby Żurawski pokonał bramkarza gości i z palcem na ustach przebiegł obok biało-czerwonych sektorów.

Niestety nic takiego nie nastąpiło. Próba wpłynięcia na ambicję piłkarzy zakończyła się fiaskiem, bo albo nasi kadrowicze nie mają ambicji, albo wynik tego spotkania nie miał dla nich żadnego znaczenia. Raczej z tego drugiego powodu.

"Czy na mundialu będzie lepiej?" - pytali mnie po meczu znajomi sms'ami. Odpowiadałem przewrotnie: "Musi być lepiej, bo gorzej już być nie może..."

KIBICE

Zachowanie kibiców na Stadionie Śląskim było kompromitujące. Aż ciśnie się na usta ich własna pieśń: "Co wy robicie, kibice co wy robicie".

Staram się zrozumieć frustrację słabym meczem, ale wygwizdywanie rodaków, którzy za 9 dni będą nas reprezentowali na największej sportowej imprezie, nie wystawia dobrego świadectwa wszystkim, którzy w chamski sposób okazywali swoje niezadowolenie z postawy piłkarzy.

Paweł Janas starał się zrozumieć fanów piłki: "Płacą za bilety i chcą zwycięstw. Zagraliśmy słabo i mają prawo nas krytykować". Nie do końca się tu zgadzam z selekcjonerem, bo krytyka to jedno, a ordynarne okrzyki i ogłuszające gwizdy to drugie i z krytyką nie mają nic wspólnego.

"Futbol jest najpiękniejszą sztuką" - powiedział kiedyś brazylijski pisarz i kibic Paulo Coelho. Jeśli przyjmiemy tę tezę, to publiczność powinna zachowywać się na stadionie, jak przystało na kulturalnych ludzi. A tymczasem...

We wtorek na piłkarskiej scenie w Chorzowie aktorzy w biało-czerwonych koszulkach chcieli pożegnać się ze swoją widownią przed wyjazdem na najważniejsze przedstawienia w tym roku. Generalna próba im jednak nie wyszła, bo zaliczyli kilka poważnych błędów i ponieśli porażkę. Od swojej publiczności zamiast słów otuchy, czy wsparcia otrzymali solidną porcję gwizdów i chamskich wyzwisk. To musiało ich zaboleć.

"Czy jest szansa, że polscy kibice będą zachowywali się na mundialu w Niemczech lepiej niż w Chorzowie?" - pytam sam siebie. Jednak tym razem nie odpowiem przewrotnie "gorzej już być nie może", bo wszyscy wiemy, że niestety może...

Andrzej Łukaszewicz, Chorzów.

Polska - Kolumbia - zobacz galerię zdjęć

Dowiedz się więcej na temat: Paweł Janas | Chorzów | kibice

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje