Gołota: Chcą tylko, bym lał po mordzie

Odliczanie do polskiej walki stulecia czas zacząć! We wtorkowe popołudnie po raz pierwszy publicznie zaprezentowali się dwaj kandydaci do pojedynku, który odbędzie się 24 października w Łodzi. Andrzej Gołota i Tomasz Adamek skrzyżowali rękawice przed kamerami i obiektywami, za dwa miesiące zrobią to w ringu, ale już na poważnie.

W warszawskim klubie Champions Sports Bar na Gołotę i Adamka czekały tłumy. Dość pokaźnych rozmiarów sala z trudem pomieściła chętnych, którzy przybyli aby zobaczyć na własne oczy legendę polskiego boksu wagi ciężkiej i obecnego mistrza świata federacji IBF w wadze junior ciężkiej. Aż strach pomyśleć, jakie tłumy odwiedzą w październiku halę Arena Łódź. Organizatorzy mówią o komplecie, czyli 15 tysiącach widzów na trybunach i - uwaga - ponad 11 milionach telewidzów! "Polsat Boxing Night" ma przebić wszystkie dotychczas transmitowane przez polskie telewizje gale boksu zawodowego - zapewniali obecni na konferencji prasowej przedstawiciele telewizji Polsat.

Reklama

Na pojawienie się Andrzeja Gołoty i Tomasza Adamka przyszło zgromadzonym trochę poczekać. Spóźnienie wyniosło około pół godziny, ale gdy przy akompaniamencie muzyki i przy sztucznej mgle pięściarze pojawili się w tunelu prowadzącym na specjalnie zorganizowany "ring" nikt nie liczył już straconych minut.

Jako pierwszy głos zabrał Gołota. - Propozycja walki poszła od Adamka. Zaprosił mnie do tańca, więc ciężko mi było odmówić - zażartował w swoim stylu. - To był właściwie pomysł prezesa Solorza (właściciel telewizji Polsat - przyp. red.), aby zorganizować walkę stulecia. Boks to moja praca i chcę pokazać polskiej publiczności kawałek dobrego boksu - odparł nieco mniej rozluźniony Adamek.

Gołota nie dawał za wygraną. Żartował również, gdy padły pytania o wynagrodzenie za walkę. - O pieniądzach nic nie mówili i nadal nie mówią. Chcą tylko, żeby lać gościa po mordzie - skwitował, a na sali po raz pierwszy rozległy się gromkie brawa.

"Endrju" spoważniał chwilę później, gdy przypomniano, a nawet wytknięto mu, że liczy sobie już 41 wiosen.

- No tak, w moim wieku nie powinno się już boksować. Chciałbym być o 12-13 lat młodszy. To ile walk jest jeszcze przede mną zależy tylko od tej najbliższej - zawiesił głos.

W tym momencie, gdy Gołota nieco spuścił z tonu ożywił się jego oponent. - Zawsze byłem wojownikiem i jeśli przestanę nim być, zakończę karierę. Ostatnio trafiają mi się zawodnicy po czterdziestce i mam nadzieję, że obie walki wygram i pokażę, że Polak potrafi!

- Taak, ty wygrasz... - skomentował tylko kiwając głową Gołota. Adamek nie odwdzięczył się już żadną ripostą. Po chwili obaj pięściarze skrzyżowali symbolicznie rękawice i wymienili kurtuazyjne uściski dłoni, a potem zostali wręcz oblepieni przez dziennikarzy, kibiców, łowców autografów.

Teraz przed nimi czas wytężonej pracy z daleka od zgiełku i szumu medialnego. Gołota już w środę odlatuje z Polski, aby w Chicago przygotowywać się do październikowej walki. Podobnym tropem podąży Adamek, który również zamierza trenować w USA. Plany mają nieco inne. Andrzej zamierza zrzucić wagę, Tomasz trochę przybrać na masie. W każdym razie już teraz wiadomo, że fani sportu mają na co czekać, bo niezależnie od rozstrzygnięcia będzie bardzo ciekawie. Zostało jeszcze tylko 60 dni...

Dowiedz się więcej na temat: Polsat | Tomasz Adamek | gołota

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama