Gołaś: Dziwne uczucie

- Muszę przyznać, że to dziwne uczucie oglądać poczynania kolegów z trybun. Bardziej jestem przyzwyczajony do gry na boisku lub obserwowania przebiegu spotkania z "kwadratu" (miejsce dla rezerwowych - przyp. red.). Najważniejsze, że wygraliśmy 3:1 - powiedział środkowy reprezentacji Polski siatkarzy Arkadiusz Gołaś, który z powodu kontuzji mięśni brzucha oglądał poczynania kolegów w meczu z Serbią i Czarnogórą (3:1) z trybun katowickiego Spodka.

- Zawsze zaczynamy bardzo nerwowo i tak też było w dzisiejszym spotkaniu. Potem narzuciliśmy własny styl gry i dzięki temu wygraliśmy 3:1 - podkreślił Gołaś.

Reklama

- Jaki był, Pana zdaniem, decydujący moment w tym spotkaniu, który przyczynił się do zwycięstwa?

- Uważam, że drugi set był decydujący, gdybyśmy go przegrali, to ciężko byłoby nam się podnieść. W drugiej partii zagraliśmy znacznie lepiej, z głową. W inauguracyjnym secie staraliśmy się wszystko na siłę skończyć - zagrywkę, atak. A w drugim widać było, że "ręka była zwalniana", kiwnięcia, "plasy" i wszystko dobrze funkcjonowało.

Kibice martwią się o Pana zdrowie. Jak na dzień dzisiejszy wygląda sytuacja?

- Miałem w poniedziałek badanie USG, które wykazało, że jest to bardzo groźna kontuzja. Dla pewności zrobiłem jeszcze dwa dodatkowe badania. Okazało się, że nie ma mocnego naderwania mięśnia brzucha i zacząłem już powoli trenować.

- Czy to znaczy, że pojedzie Pan do Argentyny?

- Mam nadzieję, że tak.

Robert Kopeć, Rafał Dybiński; Katowice

Dowiedz się więcej na temat: uczucie

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje