Głowacki na operację! "Zostawcie Nikolę w spokoju!"

Skorża: Głowacki na operację! Motyka: Mijailović ma swój charakter, a ja swój. Odczepcie się od niego, ten człowiek się zmienił - na konferencji po meczu Korona Wisła było gorąco.

- Mecz był nerwowy, nie potrafiliśmy złapać rytmu gry, płynności. Oba zespoły miały sytuacje. Po osłabieniu Korony było nam łatwiej. Można było spokojnie rozgrywać piłkę. Strzeliliśmy dwa gole, później trzeciego i wydawało się, że mecz mamy wygrany. Tymczasem rywal się nie poddał. Słowa uznania dla Korony, bo napsuła nam krwi. Nie zlekceważyliśmy przeciwnika przy stanie 0:3, choć mogło tak wyglądać, bo dokonywałem zmian - tłumaczył szkoleniowiec Wisły Maciej Skorża.

Reklama

Opiekun "Białej Gwiazdy" ze smutną miną ogłosił, że Arkadiusz Głowacki może nie zagrać już do końca roku, gdyż z powodu przepukliny czeka go operacja. Dojdzie do niej najpewniej we wtorek.

- Przełomowym momentem meczu była czerwona kartka dla Nikoli Mijailovicia. Grając w osłabieniu nie mogliśmy się przeciwstawić tak mocnemu zespołowi, jakim jest Wisła, ale też nie musieliśmy mu ułatwiać zadania, a robiliśmy to, popełniając błędy takie, jak przy trzecim golu - analizował szkoleniowiec Korony Marek Motyka.

"Marcyś" został zaatakowany o to, czy jego góralski charakter (pochodzi z Żywca - przyp. red) nie za bardzo udziela się zespołowi, który w drugim meczu z rzędu dostaje dwie czerwone kartki. - Mijailović ma swój charakter, a ja swój. Nie rozumiem, dlaczego atakujecie mnie i zespół za charakter. Nie ma się co czepiać o to, że ktoś walczy. Czy ja jestem winny temu, że chłopcy walczą, albo temu, że Malarczyk czysto wybija piłkę, a sędzia daje mu czerwoną kartkę? Pytałem się: "Panie sędzio, za co ta kartka, powtórki dowiodły, że nie było faulu." Ale widzieliście sędziego, który by się przyznał do błędu - pytał retorycznie Motyka.

Nie chciał jednak powiedzieć, że sędziowie wypaczyli wynik meczu. - Nie szukam winy u sędziów za porażki. Popełniliśmy błędy, zwłaszcza przy trzecim golu. Ale podnieść się z 0:3 na 2:3 i to grając w dziewiątkę jest dużą sztuką - podkreślał Motyka.

Trener Korony nie zamierza temperować Nikoli Mijailovicia, bo uważa, że wszystko z nim jest OK. - Mijailović przypadkowo trafił Łobodzińskiego, ale tu się jeszcze zgodzę z kartką. To był kluczowy moment meczu, miałem ogromne pretensję, że poszedł na maksa. Tłumaczył się, że chciał wyprzedzić rywala. Nie podoba mi się u mediów to, że szukają potknięcia tego zawodnika. Jestem atakowany za to, czy wiedziałem co robię, ściągając go, czy był sens to robić. Na razie muszą powiedzieć, że jako piłkarz Nikola sprawuje się dobrze. Na ten mecz szykował się od dawna, chciał udowodnić swoją wartość. Uważam, że jest tak przesadnie ugrzeczniony, że ja go nie poznaje. Niektórym się jednak wydaje, że Mijailović, to bomba wodorowa, która prędzej czy później "odpali", ale to nie tak. Mijailović to życia podchodzi zupełnie inaczej, widzę to po treningach. Dajmy mu szansę. Nie było w jego faulach żadnej złośliwości - bronił "Niko" Marek Motyka.

Michał Białoński, Kielce

CZYTAJ TEŻ:

Wisła Kraków - Korona Kielce 2:3

Nikola Mijailović żałuje faulu i przeprasza Łobodzińskiego

Dowiedz się więcej na temat: Wisła | Kielce | Nikola | Maciej Skorża | korona | korony | mecz | Arkadiusz Głowacki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje