GKS domaga się anulowania żółtej kartki

GKS Bełchatów domaga się anulowania żółtej kartki, którą w 53. minucie sobotniego meczu z Koroną Kielce ukarany został Mate Lacić. Dla obrońcy PGE GKS była to druga taka kara w tym meczu. Lacić zobaczył więc czerwoną kartkę i musiał opuścić boisko.

Wyniki, terminarz i tabela - Ekstraklasa bez tajemnic!

Reklama

PGE GKS przegrał w Kielcach 1-3. Zdaniem bełchatowskich działaczy duży wpływ na wynik spotkania miały błędne decyzje sędziego Sebastiana Jarzębaka.

Bełchatowianie zarzucają arbitrowi m.in. brak reakcji na taktyczny faul mającego już na koncie żółtą kartkę Jacka Markiewicza na Marcusie Da Silvie oraz brak decyzji o rzucie karnym po faulu na Dawidzie Nowaku w doliczonym czasie gry.

- Najważniejsza sytuacja miała jednak miejsce w 53. minucie meczu, przy stanie 1-1. W opinii wielu fachowców sędzia pochopnie podjął decyzję o ukaraniu Mate Lacicia drugą żółtą kartką za rzekomy faul na Macieju Tataju, który teatralnie trzymał się za twarz sugerując uderzenie rywala. Co więcej, kilka chwil wcześniej arbiter przyznał wyrzut z autu dla gospodarzy, choć piłka wyszła poza linię boczną boiska po plecach zawodnika Korony Pawła Sobolewskiego. Po wyrzucie z autu doszło później do kontrowersyjnej sytuacji z udziałem Lacicia - wyjaśnił rzecznik prasowy PGE GKS Michał Antczak.

Dodał, że bełchatowski klub, powołując się na art. 26 regulaminu rozgrywek, wnosi o anulowanie drugiej żółtej kartki Laciciowi i nieuwzględnianie jej w rejestrze napomnień.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: PGE Polska Grupa Energetyczna SA | Mate Lacić | Ekstraklasa | kartki | gks

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje