Gilewicz pod wrażeniem reprezentacji Niemiec

Były piłkarz Radosław Gilewicz, który prywatnie jest kolegą trenera reprezentacji Niemiec Joachima Loewa, jest pod dużym wrażeniem gry naszych zachodnich sąsiadów. Uważa, że są w stanie wygrać z Argentyną w ćwierćfinale piłkarskich mistrzostw świata.

Były napastnik m.in. niemieckich zespołów VfB Stuttgart i Karlsruher jest zaskoczony wynikiem niedzielnego spotkania 1/8 finału mistrzostw świata w RPA, w którym Niemcy wygrali z Anglią 4-1.

Reklama

"Chyba żaden z ekspertów na świecie nie typował takiego wyniku. Oczywiście można gdybać, jak potoczyłby się mecz, gdyby sędzia uznał prawidłowo zdobytą bramkę na 2-2 Franka Lamparda. Na szczęście Niemcy strzelili jeszcze dwa gole i udowodnili, że wygrali zasłużenie. Gdyby spotkanie zakończyło się 2-1, byłby skandal" - powiedział Gilewicz.

"Jestem jednak pozytywnie zaskoczony postawą niemieckiego zespołu. To przecież jedna z najmłodszych drużyn na tym turnieju, a prezentuje się niezwykle dojrzale. Aż boję się pomyśleć co będzie za dwa lata, kiedy ten zespół przyjedzie do Polski na Euro 2012. Będzie przecież wtedy bogatszy o kolejne doświadczenia" - przyznał.

Niemieccy kibice obawiali się o postawę swojego zespołu ze względu na brak na mistrzostwach kontuzjowanego Michaela Ballacka.

"Teraz już nikt o tym nie pamięta, bo młodzi piłkarze świetnie go zastępują. Na prawdziwe gwiazdy wyrastają Mesut Oezil i Thomas Mueller. Jest jeszcze Sami Khedira, który pozostaje nieco w cieniu, ale chyba jest najwięcej biegającym piłkarzem na tych mistrzostwach. Jedynym zawodnikiem nie do zastąpienia jest Bastian Schweinsteiger. Ma za sobą wspaniały sezon i nie bez powodu Jose Mourinho próbował go ściągnąć do Realu Madryt. Ten piłkarz to absolutna gwiazda. Oprócz niego nie ma w zespole gwiazd i siłą Niemców jest bardzo mocny kolektyw" - ocenił Gilewicz.

Były piłkarz świetnie zna się z selekcjonerem reprezentacji Niemiec. Wspólnie pracowali m.in. w Austrii Wiedeń.

"Od jakiegoś czasu Joachim zastanawia się nad dalszą pracą z reprezentacją Niemiec. Przebąkiwał, że po mundialu zakończy pracę, ale wydaje mi się, że wszystko zależy od miejsca jakie zajmą na tym mundialu. Kiedy w Warszawie było losowanie grup na Euro 2012, chciałem się z nim spotkać. Jednak on wówczas miał co innego na głowie. Przed przyjazdem do Warszawy był wyraźny kryzys w kontaktach Loewa z Niemiecką Federacją Piłkarską (DFB). Z tego co wiem Loew poczuł się urażony zachowaniem prezesa DFB Theo Zwanzigera. Chodziło o kończący się kontrakt Olivera Bierhoffa, który jako menedżer reprezentacji chciał mieć więcej do powiedzenia. Loew z kolei powiedział, że jeśli któryś z jego współpracowników odchodzi, to on także kończy pracę z kadrą. Piłkarze jednak nadal chcą z nim pracować, ale wszystko wyjaśni się po mundialu" - zdradził Gilewicz.

W sobotę o godz. 16.00 Niemcy spotkają się w ćwierćfinale z będącą w gronie faworytów mistrzostw Argentyną.

"Obydwa zespoły strzelały do tej pory dużo goli, więc na pewno czeka nas ciekawe spotkanie. Po obu stronach jest przecież ogromna siła ofensywna. Stawiam jednak na skromne 1:0 dla Niemców. Wydaje mi się, że zaważą braki w defensywie Argentyny. Najsłabszym ogniwem jest tam środkowy obrońca Martin Demichelis. Miroslav Klose powinien to wykorzystać. Obydwaj świetnie znają się przecież z Bayernu Monachium. Poza tym na podopiecznych Loewa na pewno dobrze wpłynęło zwycięstwo nad Anglikami. Ten mecz dodał im pewności siebie, dlatego wierzę, że będą w stanie sprawić niespodziankę. Ten zespół robi niesamowite postępy" - zakończył Gilewicz.

W trakcie kariery piłkarskiej Gilewicz występował głównie w Austrii. W barwach Tirolu Innsbruck trzykrotnie zdobywał mistrzostwo kraju i raz tytuł króla strzelców. Po czwarte mistrzostwo sięgnął z Austrią Wiedeń.

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: mięta | Niemcy | Radosław Gilewicz | Niemiec | reprezentacja Niemiec

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje