Gallas: Materazzi ma coś na sumieniu

Zinedine Zidane i Marco Materazzi na razie nie zabrali głosu po incydencie do jakiego doszło między nimi w finale piłkarskich mistrzostw świata. Kolegę z drużyny broni za to William Gallas, który uważa, że Włoch sprowokował "Zizou".

Druga połowa dogrywki niedzielnego spotkania na Stadionie Olimpijskim w Berlinie. Materazzi i Zidane idą obok siebie. Francuz oddala się od rywala, ale po chwili podbiega do niego i uderza głową w klatkę piersiową. Za swoje zachowanie zobaczył czerwoną kartkę.

Reklama

- Czasami, gdy jesteś zdenerwowany, a rywal jest sprytny i coś ci powie, to byłbyś nawet w stanie "zabić" zawodnika przeciwnej drużyny - powiedział obrońca Chelsea Londyn.

Po meczu Materazzi odmówił odpowiadania na pytania dzienikarzy, co, według Gallasa, jest przyznaniem się do winy. - Nie wiem, co on powiedział "Zizou". O to trzeba by się jego zapytać, ale on już zniknął. Być może dlatego, że ma coś na sumieniu - dodał defensor "trójkolorowych".

Zobacz opis meczu Włochy - Francja

Zobacz galerię z meczu Włochy - Francja

Dowiedz się więcej na temat: zizou | Zinedine Zidane | Marco Materazzi

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje