Futbolowa wojna dla Portugalii

To miał być piękny mecz, bo na boisku było przecież wielu wirtuozów futbolu. Tymczasem to co się działo na murawie w Norymberdze było prawdziwą wojną i nie miało nic wspólnego z przewodnią reklamą mundialu "joga bonito".

Sędzia Walentin Iwanow pokazał w sumie aż 16 żółtych i cztery czerwone kartki, a mógł jeszcze więcej, bo fauli i brutalnych zagrań było co niemiara.

Reklama

Futbolową wojnę zaczął w 7. minucie Khalid Boulahrouz. Obrońca HSV idiotycznym wejściem w udo Cristiano Ronaldo sprawił, że skrzydłowy Manchesteru United z grymasem bólu na twarzy musiał zostać zmieniony przez Simao Sabrosę. Później kartki dla piłkarzy sypały się jak z rękawa. Po dwóch żółtych murawę przedwcześnie opuścili kolejno Costinha, wspomniany wcześniej Boulahrouz, Deco i wreszcie van Bronckhorst, a za chamskie i prowokacyjne przewinienia powinni nie dokończyć tego meczu jeszcze Cocu, Figo i Sneijder.

Z obowiązku odnotujmy jednak, że Portugalia skromnie pokonała Holandię 1:0, a zwycięskiego gola strzelił w 23. minucie Maniche. Po świetnym zagraniu Deco, były pomocnik Chelsea pięknym zwodem oszukał w polu karnym Ooijera i znakomitym strzałem z 12 metrów zmusił do kapitulacji van der Sara.

30 czerwca w Gelsenkirchen, podopieczni Luisa Felipe Scolariego, dla którego było to 11. kolejne zwycięstwo prowadzonej przez niego drużyny na MŚ, zmierzą się w ćwierćfinale z Anglią.

Zobacz GALERIĘ ZDJĘĆ z meczu Holandia-Portugalia

Zobacz szczegółowy OPIS meczu

Dowiedz się więcej na temat: mecz | wojna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje