Formuła 1: Śmierć strażaka

W wyniku wypadku na pierwszym okrążeniu GP Włoch (szykana Roggia), śmierć poniósł mężczyzna służący w oddziale straży pożarnej, która była przydzielona do opieki nad torem. 33-letni ochotnik Paolo Ghislimberti zginął w wyniku poważnych obrażeń, których doznał po uderzeniu go w głowę przez jedno z kół rozbitych bolidów, podała włoska agencja ANSA.

Ranny został przewieziony do szpitala w Monza, jednak obrażenia głowy były zbyt poważne.

Reklama

Tragedia zepchnęła w cień wydarzenia na torze. - Jestem bardzo smutno z tego powodu. W takich okolicznościach, co się stało w GP ma zaledwie drugoplanowe znaczenie - stwierdził Michael Schumacher. Swój żal wyraził także szef Williamsa Frank Williams: - Nasze myśli muzą być z rodziną i znajomymi marszala. McLaren wydał oświadczenie podobnej treści. Kierowca Benettona Alexander Wurz dodał, że incydent "przyćmił" cały wyścig, a Gaston Mazzacane (Minardi) zaapelował o dalsze zwiększenie bezpieczeństwa na obiekcie nieopodal Mediolanu. - Monza to bardzo szybki tor. Mimo ważnych zmian, w dalszym ciągu potrzebne jest sporo zmian.

Wypadek oraz inwazja toru przez kibiców na pewno da podstawy do nałożenia sankcji przez Międzynarodową Federację Samochodową.

Dowiedz się więcej na temat: monza | śmierć

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje