Formuła 1: Barrichello chce kary dla Frentzena

Kierowca ekipy Ferrari, Brazylijczyk Rubens Barrichello domaga się ukarania Heinza-Haralda Frentzena (Jordan) za kolizję, którą spowodował podczas niedzielnego wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Włoch na torze Monza. W wyniku tego incydentu zmarł jeden ze strażaków, który został uderzony w głowę przez lecącą część jednego z bolidów.

Wiele szczęścia miał natomiast Pedro de la Rosa (Arrows), którego pojazd przeleciał ponad innymi i upadł na bok. Kierowca wyszedł z tego wypadku bez poważnych obrażeń. Do kolizji doszło na pierwszym okrążeniu. Przy wejściu w drugą szykanę po starcie, Frentzen uderzył w bolid Brazylijczyka i po chwili obaj kierowcy znaleźli się na poboczu, pociągając za sobą Włocha Jarno Trulliego (Jordan). Podobny los spotkał jadącego tuż za nimi, Szkota Davida Coultharda (McLaren). Po tej kolizji Barichello mówił, że pełna odpowiedzialność za śmierć człowieka spoczywa na niemieckim kierowcy. - To zupełnie niewyobrażalne. Nie wiem jak on mógł się tak zachować - mówił w niedzielę Brazylijczyk. - Właśnie wyprzedziłem Trull'ego i miałem pierwszeństwo do wejścia w zakręt. W tym momencie on chciał mnie zablokować, taranując swoim pojazdem. Inaczej widział całe zdarzenie Frentzen: - Starałem się wyprzedzić Barichello, ale on nagle zmienił tor jazdy i za bardzo zbliżył się do mojego bolidu. Tego co nastąpiło później nie mogłem powstrzymać - powiedział.

Dowiedz się więcej na temat: Jordan | kierowca | brazylijczyk | barrichello | kara

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje