"Finisz był dla mnie zabawny"

Graeme Brown wykazał się największym sprytem podczas pierwszego etapu 64. Tour de Pologne o długości 202,4 kilometra, który prowadził z Płońska do Olsztyna.

Australijczyk wygrał w poniedziałek walkę na finiszu i został nowym liderem wyścigu. Dla zawodnika grupy Rabobank nie jest to pierwszy start na polskiej ziemi. - Jechałem w Tour de Pologne cztery lata temu, ale wtedy nie należał on do cyklu Pro Tour - powiedział Brown. - Sam finisz był wymagający, trochę niebezpieczny, ale dla mnie w sumie zabawny. Podjąłem dobrą decyzję i udało się go wygrać - stwierdził ze śmiechem.

Reklama

- Niebezpieczny w tym sensie, że było sporo zakrętów, a każdy z zawodników chciał być na przedzie. Trzeba było wykazać się sporymi umiejętnościami technicznymi - dodał.

Dla Browna było to trzecie etapowe zwycięstwo w tym sezonie. - Wygrałem w Kalifornii i Hiszpanii, ale było to dawno temu, bo w lutym i marcu - powiedział. W poniedziałek bardzo pomogła mu grupa Lampre, która nadawała ton peletonowi pracując dla swojego najlepszego sprintera Danila Napolitano.

- Tak czasami bywa, że wykorzystuje się pracę innej ekipy. Dzisiaj ja na tym skorzystałem, kiedy indziej, zrobi to ktoś inny - stwierdził nowy lider.

Paweł Pieprzyca, Olsztyn

Zobacz plan transmisji z TdP w Eurosport 2!

Dowiedz się więcej na temat: Tour de Pologne | de Pologne | pologne | brown | tour

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje