Finał Ligi Światowej: Polska - Brazylia 1:3

W pierwszym występie w finale Ligi Mistrzów rozgrywanym w Katowicach polscy siatkarze przegrali z Brazylijczykami 1:3 (26:24, 15:25, 26:28, 18:25). Spotkanie trwało 95 minut.

Polacy rozpoczęli mecz przeciwko Brazylijczykom w składzie: Stelmach, Murek, Stancelewski, Prus, Papke i Wójcik. Wprawdzie przegrywali, ale po złej zagrywce Limy, remisowali 1:1. Za moment świetny blok i 2:1 dla Polaków. Po kolejnym udanym podwójnym bloku znowu 4:3 i 5:4 po ataku Pawła Papkego. Niestety, Murek z zagrywki wpakował piłkę w siatkę (5:5). Przed przerwą techniczną Polacy świetnie rozegrali atak z podwójnej krótkiej, prowadząc 8:7.

Reklama

Po ataku z środka Henrique Randowa Brazylijczycy remisowali 8:8, ale ten sam Randow zepsuł zagrywkę (9:8).

Po ataku Dawida Murka Polacy prowadzili już 11:9 i o przerwę w grze poprosił trener rywali biało-czerwonych. Ci szybko wyrównali, ale świetnie ze skrzydła atakował Piotr Gruszka i po dwóch jego akcjach Polacy znowu wyraźnie prowadzili 16:13, a za moment 18:15. Chwila dekoncentracji sprawiła, że rywale wyrównali (19:19). Na szczęście kolejny atak ze skrzydła Murka dał prowadzenie 20:19.

Po akcjach Andersona i bloku Brazylijczycy objęli prowadzenie 24:23 i mieli piłkę setową. Trener Ryszard Bosek poprosił o przerwę w grze. Na zagrywce stanął Anderson i trafił w siatkę (24:24). Po zagrywce Piotra Gruszki Randow mijał polski blok, ale piłka wypadła na aut (25:24). I znowu świetny blok Polaków po ataku Giby. Set dla Polaków! 26:24 w 26 minut.

Drugą partię Stelmach zaczął od autowej zagrywki (0:1). Później goście zdobyli trzy punkty z rzędu. Atak Murka i po bloku piłka wyszła w aut (3:4). Marcin Prus zablokował Gustavo (4:4). Nierówno grający Murek zaatakował w siatkę (4:6). Polacy przestali jednak dobrze grać w obronie i Brazylijczycy odskoczyli na 8:4 w ciągu 4 minut gry w drugim secie. Niestety, przerwa techniczna nie pomogła Polakom, którzy przegrywali 4:11, bo wszystkie ataki Polaków trafiały w blok rywali. Ci prowadzili już 14:6, ale Gustavo trafił z zagrywki w aut.

W drugiej części tego seta Polacy raczej statystowali (10:17), a przeciwnicy grali już bardzo swobodnie i kontrolowali przebieg meczu (10:19). Niestety, nic się już do końca nie zmieniło. Polacy przegrali 15:25 w 22 minuty.

Paweł Papke zaczął trzeci set od udanego ataku (1:0). I znowu scenariusz się powtórzył - 1:3. Mimo to Polacy obudzili się (4:4). Na chwilę jednak, bo Gustavo z środka dał znowu prowadzenie rywalom. Murkowi udało się dać punkt Polakom z zagrywki, a następnie po ataku z drugiej linii (7:5). Polacy mogli liczyć przede wszystkim na Piotra Gruszkę (9:6). Jednak i Paweł Papke z drugiej strony dobrze atakował (11:7). Wreszcie zaatakował także środkowy, Jarosław Stancelewski 12:8, a z podwójnej krótkiej Papke (13:9).

Niestety, po dwóch udanych atakach kontuzji doznał Dawid Murek, ale mimo to pozostał na parkiecie z grymasem na twarzy (17:14). Skutecznie atakowali na zmianę Gruszka i Papke (20:16). Dwie kolejne piłki dla rywali (20:18) i trener Bosek poprosił o przerwę w grze. Dobrze wykorzystał ten czas Papke, bo po jego ataku Polacy prowadzili 22:19. Nalbert doprowadził jednak do remisu 22:22, ale Ricardo zepsuł zagrywkę (23:22). To samo zrobił Nalbert i Polacy mieli piłkę setową. Niestety, Gruszka źle wystawił Papkemu i ten nadział się na blok rywali (24:24). Za moment to Brazylijczycy mieli piłkę setową. Papke doprowadził jednak do remisu 25:25. Źle serwował Stelmach i rywale z łatwej piłki znowu trafili (25:26). Znowu jednak na wysokości zadania stanął Papke. Nie poszedł za jego przykładem Stancelewski, który z środka z czystej piłki uderzył w aut. Polacy przegrali trzeci set 26:28 w 27 minut.

W kolejnej partii Polacy popełniali te same błędy, co w setach już przegranych. Źle odbierali zagrywki rywali, pozwalając im na udane ataki (3:6). Nalbert. Jeden z liderów Brazylii, trafiał we właściwych monetach. Dopiero Paweł Papke przełamał niemoc Polaków (5:7). Chimeryczny Marcin Prus trafił z środka i Polacy przegrywali 6:9. Nie blokowany Papke uderzył w aut (6:11) i sytuacja stała się zła. Tym bardzie że Polacy nie znajdowali antidotum na ataki rywali (10:16).

Jeszcze trzy z rzędu udane ataki Piotra Gruszki (15:19), ale źle zagrywał (15:20).

Po kolejnym ataku Gustavo Endresa było 17:24 i Brazylijczycy stanęli przed szansą zakończenia meczu. Szybko też to uczynili, wygrywając seta 25:18. Set trwał 20 minut.

Dowiedz się więcej na temat: Stelmach | gruszka | polscy siatkarze | blok | Brazylia | finał

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama