Fabiański: Pojechałem na MŚ, ale nie kosztem Dudka

Łukasz Fabiański jest pogodzony z rolą trzeciego bramkarza reprezentacji Polski na mistrzostwach świata.

Mimo, że na pewno bardzo chciałby zagrać choć w jednym meczu, to zna jednak swoje miejsce w szyku.

Reklama

- Jestem przygotowany na to, że w całym turnieju nic nie zagram. Na pewno nie będę życzył nikomu niczego złego, bo wiadomo że ja mógłbym wejść na boisko jedynie w przypadku kontuzji. Naprawdę nikomu jej nie życzę - powiedział bramkarz Legii, który z ławki rezerwowych będzie emocjonował się występem starszych kolegów.

Jaka atmosfera panuje w drużynie na dwa dni przed meczem?

Atmosfera w drużynie jest bardzo obiecująca. Nie zauważyłem żadnych niepokojących zachowań ani stresów związanych ze zbliżającym się meczem. Każdy podchodzi do tego spotkania z dużym optymizmem. Czujemy się silni i mocni.

Robi się trochę poważniej w drużynie?

Że niby jesteśmy smutasami? Nie, tylko koncentracja i mobilizacja jest coraz większa. Z powagą nie można przesadzać, żeby nie obróciło się to przeciwko nam. Myślę, że wszystko jest wypośrodkowane.

Czy oglądał Pan na wideo jakieś mecze z mundialu z 1974 lub 1982 roku?

Jestem rocznik 1985, więc nie oglądałem żadnego z tych mundiali na żywo. Mam jednak w domu kasetę, na której są zapisy spotkań z 1974 i 1982 roku. Wiele razy ją oglądałem i bardzo chciałbym być częścią drużyny, która miejmy nadzieję dołączy do takich sukcesów.

Czy spotkał się Pan z przejawami złośliwości, z powodu faktu, że pojechał Pan na mistrzostwa świata, a w Polsce został Jerzy Dudek, który ma wielu fanów?

Nie, spotkałem się raczej z sympatią. Przedstawiano mnie, że to ja pojechałem kosztem Jurka Dudka na mistrzostwa świata, a tak nie było. Jurek przecież walczył o inną pozycję w tej kadrze niż ja.

Andrzej Łukaszewicz, Barsinghausen

mundial2006.blog.interia.pl

Dowiedz się więcej na temat: Dariusz Dudka | Łukasz Fabiański

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama