F1: Plany na sobotę

O godzinie 11 pierwszy trening , trzy godziny później kwalifikacje. To plan na sobotę dla kierowców Formuły 1, walczących o jak najlepsze miejsce startowe przed GP Węgier na torze Hungaroring.

Reklama

Rządzą McLaren i Ferrari

Kto zdobędzie pole position i w niedzielę wystartuje z najlepszego miejsca? Zdania fachowców są podzielone, ale największe szanse daje się kierowcom Ferrari i McLarena. Ci pierwsi dobrze spisali się podczas pierwszego piątkowego treningu i uzyskali najlepsze czasy, z kolei zawodnicy teamu Mercedesa lepiej radzili sobie w drugim oficjalnym treningu.

Najpierw najszybciej jechał Felipe Massa, tuż zanim zjawił się Kimi Raikkonen. Kilka godzin później triumfował Lewis Hamilton, wykręcając jeszcze lepszy czas niż Brazylijczyk. Nieznacznie ustąpił mu Nelsinho Piquet, trzeci był Heiki Kovalainen.

BMW jak zwykle z problemami

Robert Kubica w pierwszej linii? To oczywiście niewykluczone, ale Polak najpierw musi uporać się z kłopotami z bolidem. Tym razem Polak narzekał na przyczepność tylnych kół.

"Na nowych oponach przyczepność nie jest rewelacyjna. Tył jest nerwowy, nie wiem dlaczego, ale balans nie jest idealny. Duża nadsterowność" - przyznaje Kubica, który w piątek zajmował w treningach siódmą i ósmą lokatę.

Nie powiodło się również jego partnerowi z teamu BMW Sauber, Nickowi Heidfeldowi. Niemiec był dziewiąty i siódmy.

Renault czarnym koniem?

Piątek dał odpowiedź na pytanie, kto może zostać czarnym koniem GP Węgier. To Renault i jego dwaj kierowcy, Nelsinho Piquet i Fernando Alonso. Francuskie bolidy z wyścigu na wyścig wydają się być coraz szybsze i jeśli nie zawiodą zawodnicy, Renault może dziś powalczyć o wysokie lokaty startowe. Nawet pomimo, że szef teamu, Flavio Briatore skarży się na inne zespoły. Twierdzi on, że pomimo "zamrożenia silników" stosują one niedozwolone modyfikacje. W tym wypadku Renault nie opłaca się być fair. "Tracimy do konkurentów 20-30 koni mechanicznych" - marudzi Briatore. A może to jedynie zasłona dymna przed GP na Hungaroring?

Piasek na torze

Jeśli chodzi o sam tor, nie jest tajemnicą, że wszyscy kierowcy obawiają się problemów z przyczepnością. Tradycyjnie bowiem każdego ranka tor pokryty jest warstwą piasku nanoszoną z okolicy przez wiatr. Podczas treningów wielu kierowców ociągała się z wyjazdem, licząc że to inni wyjadą jako pierwsi i oczyszczą nawierzchnię węgierskiego obiektu.

INTERIA.PL/Przegląd Sportowy
Dowiedz się więcej na temat: hungaroring | GP węgier | plany

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje