Euroliga: Wisła Can Pack - MiZo Pecz 80:53

Koszykarki Wisły Can-Pack Kraków wygrały z MiZo Pecz 80:53 w pierwszym meczu 1/8 finału Euroligi kobiet. Wiślaczki potrzebują jeszcze jednego zwycięstwa, aby awansować do ćwierćfinału.

Kluczem do sukcesu była świetna gra w defensywie, jaką wiślaczki zaprezentowały w drugiej połowie. - To chyba nasz najlepszy mecz w sezonie - cieszył się trener Jose Hernandez.

Reklama

Ogłuszający doping fanów Wisły najwyraźniej usztywnił Węgierki, bo spudłowały pięć pierwszych rzutów. Wiślaczki prowadził 4:0, ale po dwóch błędach w obronie i stracie w ataku pozwoliły rywalkom zdobyć siedem kolejnych punktów.

Przy stanie 6:10 Ewelina Kobryn trafiła spod kosza, a Liron Cohen dołożyła "trójkę" (11:10) i trener Węgierek szybko poprosił o czas. Wiślaczki nie dały się wybić z rytmu. W kolejnej akcji Marta Fernandez trafiła za trzy i krakowianki zaczęły "odjeżdżać". Prowadzenie po pierwszej kwarcie byłoby okazalsze, gdyby nie strata w ataku i "trójka" Alexandrii Quigley równo z syreną.

Dzięki trzem punktom Kateriny Zohnovej Wisła prowadziła już ośmioma punktami (25:17). Po chwili trener dał odpocząć Fernandez oraz Janell Burse i zespół z Peczu szybko zaczął odrabiać straty. W 14. minucie po efektownej kontrze i rzucie Nicole Ohlde krakowianki miały już tylko trzy punkty przewagi. odbudowywanie jej nie szło łatwo, bo koszykarki "Białej Gwiazdy" za często rzucały z nieprzygotowanych pozycji.

Trzecią kwartę rozpoczęły agresywnie w obronie i z dochodzeniem do dobrych sytuacji nie miały już takich problemów, ale w pierwszych minutach po przerwie pudłowały nawet spod kosza. Kluczowym momentem były dwie świetne akcje Iziane Castro. Najpierw zdobyła punkty po kontrze i choć dodatkowego wolnego nie trafiła, to po chwili dołożyła "trójkę". W kolejnej akcji Burse trafiła spod kosza i Wisła prowadziła trzynastoma punktami (53:40).

Węgierki nie mogły poradzić sobie z obroną wiślaczek, a Castro rzucała kolejne "trójki".W ostatniej kwarcie "Biała Gwiazda" rządziła na parkiecie i powiększała przewagę.

- Problemem był brak rotacji na pozycji wysokiej, bo Anna Vajda jest poważnie kontuzjowana i nie mogła zagrać. To jednak nie było przyczyną naszej porażki. W drugiej połowie Wisła była zdecydowanie lepsza - przyznał trener MiZo Akos Fuzy.

Wiślaczki regularnie występują w Eurolidze, ale jeszcze nie udało się im awansować do ćwierćfinału. Tym razem jest na to realna szansa, bo już po raz trzeci pokonały Węgierki (dwukrotnie w rozgrywkach grupowych 85:78 i 74:71). Drugi bój o ćwierćfinał w piątek w Peczu, a ewentualny trzeci w środę (10 lutego) pod Wawelem (godz. 18). Jeśli krakowianki wyeliminują Węgierki, ich rywalkami w walce o awans do Final Four będzie zwycięzca pary Rivas Ecopolis Madryt - Frisco Sika Brno.

Wisła Can-Pack - MiZo Pecz 80:53 (22:17, 20:20, 20:9, 18:7)

Wisła Can-Pack: Burse 17, Cohen 16, Castro 13, Fernandez 11, Kobryn 11, Zohnova 8, Pawlak 2, Majewska 2, Kułaga 0, Skorek 0, Gburczyk 0.

MiZo: Ohlde 14, Quigley 11, Ivanyi 9, Fegyverneky 7, Nagy-Bujdoso 7, Mazzante 3, Horvath 2, Raksanyi 0, Rujak 0, Sarok 0, Benczurne 0, Krnjic 0.

Zobacz także

Klęska Lotosu Gdynia w Moskwie

Wyniki 1. meczów 1/8 finału:

Spartak Moskwa - Lotos Gdynia 98:49

UMMC Jekaterynburg - Galatasaray Stambuł 79:55

Wisła Can Pack Kraków - Mizo Pecsi Pecs 80:53

Ros Casares Walencja - ZVVZ USK Praga 81:70

Halcon Avenida Salamanka - Bourges Basket 72:53

Rivas Ecopolis - Frisco Sika Brno 83:88

Beretta Familia Schio - Good Angels Koszyce 67:70

Fenerbahce Stambuł - Cras Basket Taranto 89:83

Dowiedz się więcej na temat: Euroliga | Wisła Can-Pack Kraków | Wisła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama