Eunice Kennedy zmieniła los tylu ludzi

Wczoraj, w wieku 88 lat zmarła Eunice Kennedy Shriver, siostra prezydenta USA, która stworzyła Olimpiady Specjalne zapewniając szansę rehabilitacji przez sport milionom ludzi upośledzonych umysłowo.

Barack Obama stwierdził dość górnolotnie, że to Eunice udowodniła najdoskonalej, iż żadna bariera fizyczna, czy mentalna nie jest w stanie złamać ludzkiego ducha. Mowy prezydentów do moich ulubionych nie należą, ale akurat tak się składa, że to, co powiedział Obama kilka razy dane mi było przeżyć. Pamiętam Igrzyska Specjalne, podczas których razem z tłumem ludzi kibicowałem trzem chłopcom i dziewczynie upośledzonym w stopniu najcięższym. Sportowe wyzwanie dla nich polegało na podniesieniu małego kółka i włożeniu go do stojącego obok pojemnika. Zmagania z bezwładnym niemal ciałem i ciężko poszkodowanym umysłem były czymś najbardziej wzruszającym, co kiedykolwiek przeżyłem na zawodach.

Reklama

Były chwile wzruszające, były zabawne. Jeden z kolegów pracujących z upośledzonymi opowiadał mi jak pewien Rysio z Warszawy, który był na igrzyskach w USA, wszedł do supermarketu i za kieszonkowe kupił sobie kajdanki. Gdy zdumiona trenerka zapytała go "po co" odpowiedział po prostu: "bo nie mam".

Przypominam sobie opowiadanie Mariusza Damentko, Polaka, który jest szefem Special Olympics w Europie Środkowo-Wschodniej jak kiedyś wyjechał na zawody do Chicago z grupą zawodników z Nowego Targu. Gdy amerykańska telewizja pokazała ich z medalami na szyi, następnego dnia zjawiła się ich rodzina z USA, proponując, by dzieciaki zostali z nimi na stałe. Dla nich nieznani dotąd kuzyni byli nie dziećmi specjalnej troski, ale sportowymi herosami, którzy odnieśli wielki sukces.

Pamiętam też zawody w Koninie, gdy trener drużyny z Łodzi długo tłumaczył swoim piłkarzom, że aby awansowali do następnej rundy, rywale z Koszalina muszą pokonać tych z Warszawy. I beształ chłopaków za każdym razem, gdy skakali do góry, bo Warszawa strzelała gola. W końcu zmęczony dał za wygraną, bo zrozumiał, że być może jego upośledzeni wychowankowie przeżywają i czują sport lepiej od niego.

Idea zawodów dla upośledzonych umysłowo ma 41 lat. Wymyśliła je Eunice, córka Josepha P. Kennedy'ego twórcy fortuny sławnej rodziny. Na pierwszych igrzyskach w Chicago wystartowało tysiąc sportowców z ilorazem inteligencji nie przekraczającym 76 pkt. Wtedy powstał system równych szans - aby walka o medale była sprawiedliwa dzieliło się zawodników na grupy o podobnym stopniu sprawności.

Eunice Kennedy Shriver wciągnęła do ruchu milionerów, prezydentów, królów i sławnych aktorów (Arnold Schwarzenegger, czy Don Johnson). Współpracowali z nią Florence Griffith-Joyner i Magic Johnson. Dbała, by idea nie utknęła na żelaznej kurtynie i w 1983 roku do Polski przysłała zaproszenie na VI Igrzyska Światowe w Baton Rouge w Luizjanie. Wysłano na nie czterech upośledzonych sportowców. Na ceremonii otwarcia na Tiger Stadium było 60 tys ludzi. Zawody otwierał senator Edward Kennedy, brat Eunice, a Polakami opiekował się Schwarzenegger. W imprezie wystartowało już 4300 zawodników z 51 państw.

W lutym 1985 roku powstał komitet Special Olympics w Polsce. Jej szefem został Jerzy Tyczyński, ojciec upośledzonego dziecka. Kilka miesięcy później, kiedy w Dublinie organizowano pierwsze europejskie igrzyska specjalne, do udziału w komitecie honorowym zaproszono przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego. Jabłoński odmówił przyjazdu, nie wysłano też polskich dzieci.

W lutym 1985 w Warszawie powstał Ogólnopolski Komitet Olimpiad Specjalnych. Dwa lata później zorganizowano I krajowe igrzyska dla ludzi upośledzonych umysłowo. W zawodach wystartowało 260 sportowców w pływaniu i lekkoatletyce. Znicz zapalała Irena Szewińska. Ówczesne władze odmówiły wizy senatorowi Kennedy'emu. Ale wizyty w Polsce doczekała Eunice. Przyjechała do Warszawy na drugie ogólnopolskie igrzyska. Udekorowano ją Orderem Uśmiechu. Dziś polski program Olimpiad Specjalnych jest jednym z najlepszych na świecie. Prawdopodobnie bez Eunice, to wszystko by się nie stało. "Zmieniła życie tylu ludziom, a wciąż było jej mało" - powiedział po śmierci siostry senator Edward Kennedy.

DYSKUTUJ Z DARKIEM WOŁOWSKIM NA JEGO BLOGU

Dowiedz się więcej na temat: USA | sport | zawody | Barack Obama | igrzyska olimpijskie | los | Kennedy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje