Eto'o kontra Zlatan - pojedynek korespondencyjny

Samuel Eto'o zdobywa już gole dla Interu, Zlatan Ibrahimovic dla Barcelony jeszcze nie, ale nastrój w obu ekipach jest taki, jakby było odwrotnie.

Jeśli Cristiano Ronaldo był transferem wszech czasów, to zamiana Eto'o na Ibrahimovica, której dokonały Barcelona i Inter jest z pewnością równie spektakularna. Kameruńczyk był w Barcelonie wielki - Andres Iniesta namawia nawet Katalończyków, by wystawili mu na Camp Nou mały pomnik. Tymczasem Pep Guardiola wymienił go na Ibrahimovica dopłacając niemal 50 mln euro.

Reklama

Eto'o zdobywa już bramki dla Interu. Na inaugurację Serie A trafił z karnego, co jednak wystarczyło broniącemu tytułu zespołowi zaledwie do zawstydzającego remisu z Bari. I to u siebie. A przecież latem Jose Mourinho dokonał w składzie rewolucji z jasnym celem zawojowania nie tylko Włoch, ale i Europy. Teraz już nie powie, że kto inny kupował mu zawodników, choć po wpadce z Bari z wrodzoną swadą wyjaśnia, iż brakuje mu na San Siro gracza kreatywnego, takiego jak Wesley Sneijder.

Tymczasem na Camp Nou Zlatan Ibrahimovic nie zdobył jeszcze bramki, ale wywalczył już jeden tytuł (Superpuchar Hiszpanii), a w piątek może mieć dwa (Barca gra o Superpuchar Europy z Szachtarem). Po bardzo dobrym meczu z Athletic Bilbao Pep Guardiola zadowolony był ze współpracy Zlatana z Leo Messim. To właśnie z podania Szweda Argentyńczyk zdobył pierwszą bramkę - drugą dołożył z karnego, bo jak wyjaśnił Guardiola hierarchia do jedenastek jest teraz w drużynie taka: Messi, Ibra, Xavi?

Guardiola był zadowolony nawet z tych elementów gry Szweda, o które wszyscy najbardziej się martwili. Uważał, że "Ibra" wywiązał się z pressingu na obrońców rywala w chwili, gdy próbowali wyprowadzać piłkę. Czyli dobrze robił to, w czym za mistrza uchodził Eto'o. "To kwestia dobrego przykładu dawanego przez kolegów z drużyny. Gdy 10 graczy walczy o odebranie piłki, ten jedenasty nie będzie przecież stał i bezczynnie się przyglądał" - wyjaśnił trener Barcy.

Zlatana pożegnała owacja Camp Nou, Guardiola mógł ją odczytać jak wsparcie dla ryzyka, które podjął, choć sam mówił, że Szwed ma u niego kredyt nieograniczony i może zagrać tyle złych meczów, ile chce. Ze wsparciem pospieszył też sam Johann Cruyff. Ogłosił, że zamiana napastników to znakomity ruch młodego trenera. Holender nie negował klasy Eto'o, ale dał do zrozumienia, że jego najlepszy czas na Camp Nou przeminął. "Nie jest łatwo utrzymać taką samą motywacje i formę przez kilka lat".

Co na to sam zainteresowany? W programie "Telefoot" w telewizji francuskiej Eto'o przyznał, że choć uważa temat za zamknięty, był bardzo rozczarowany, iż nie usłyszał od Guardioli choć słowo wyjaśnienia. "Z miłości do tego klubu znosiłem zawsze bardzo wiele, ale tego lata miarka się przebrała. Nie mogę mieć żalu do trenera, że wziął kogoś, kogo uważa za lepszego ode mnie. Ale kto jest rzeczywiście lepszy, okaże się jednak na boisku".

Przed porównaniami nie ucieknie żaden z nich, ani cała piłkarska Europa. Na razie to pojedynek korespondencyjny, łatwo sobie jednak wyobrazić co będzie, gdy w Lidze Mistrzów wpadną na siebie Inter i Barcelona.

ZOBACZ INNE ARTYKUŁY DARKA WOŁOWSKIEGO I PODYSKUTUJ Z NIM NA ŁAMACH JEGO BLOGU

Dowiedz się więcej na temat: zlatan ibrahimovic | ibrahimovic | Pep Guardiola | pojedynek

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje