Ekstraliga żużlowa: Stadion Unii Leszno zamknięty

Komisja Orzekająca Speedway Ekstraligi postanowiła zamknąć stadion Unii Leszno na miesiąc za nieregulaminowe przygotowanie toru przed meczem półfinałowym mistrzostw Polski z Unibaxem Toruń, rozegranym tydzień wcześniej.

Orzeczenie nie jest prawomocne, a klub z Leszna zamierza się odwoływać od decyzji komisji. Władze Unii grożą nawet wycofaniem drużyny z rozgrywek, jeśli leszczyńskiemu stadionowi nie zostanie przywrócona licencja.

Reklama

Rozegrane tydzień temu w Lesznie pierwsze spotkanie półfinałowe MP przebiegało w bardzo nerwowej atmosferze. Torunianie zakwestionowali przygotowanie toru, a sędzia Leszek Demski nakazał gospodarzom równanie nawierzchni. Mecz został poważnie opóźniony, trwał blisko cztery godziny i zakończył się zwycięstwem leszczynian 53:36.

W trakcie zawodów doszło do dwóch poważnych wypadków z udziałem żużlowców Unibaxu - Adriana Miedzińskiego i Emila Pulczyńskiego. Doszło również do nagannych zachowań z udziałem samych zawodników, działaczy i miejscowych kibiców. Wcześniej komisja ukarała m.in. żużlowca Unii - Damiana Balińskiego.

Po spotkaniu toruński klub złożył wniosek do prowadzącej rozgrywki Speedway Ekstraligi o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego przeciwko Unii. Komisja Orzekająca SE uznała, że tor został przygotowany w sposób nieregulaminowy i zawiesiła licencję stadionu im. Alfreda Smoczyka na jeden miesiąc. Poza tym klub musi zapłacić grzywnę w wysokości 75 tysięcy złotych. Na Unię nałożono dwie dodatkowe kary - po trzy tysiące złotych za przebywanie osób nieuprawnionych w parkingu oraz za złe zachowanie kibiców, którzy w trakcie meczu rzucali na tor plastikowe butelki.

Uzasadniając wysoką karę, komisja przypomniała, że nie jest to pierwsze tego typu wykroczenie leszczyńskiego klubu.

"(...) Odnosząc się do orzeczonych kar za opisane wyżej wykroczenia dyscyplinarne, a w szczególności kary i środka dyscyplinarnego związanego z błędem w sztuce przygotowania toru do zawodów, stwierdzić należy, iż orzeczona kara pieniężna w najwyższym wymiarze podyktowana była faktem, iż jest to już szósta kara Obwinionego związana z nieregulaminowym przygotowaniem toru w ostatnich trzech latach. Obwinionego należy uznać za sui generis recydywistę w tym zakresie. Poprzednie kary łagodniejszego rodzaju nie przyniosły żadnego rezultatu. Dodatkowym uzasadnieniem tak orzeczonej kary pieniężnej są skutki w postaci dwóch bardzo poważnych kontuzji jakich doznali zawodnicy drużyny Unibaxu Toruń, a które to kontuzje zdaniem KOL miały bezpośredni związek ze stanem toru. Nie można pominąć fatalnego wpływu zaistniałej sytuacji na wizerunek dyscypliny wśród kibiców, sponsorów oraz telewidzów śledzących zmagania żużlowców przed telewizorami" - napisano w wydanym krótko przed północą w sobotę komunikacie Speedway Ekstraligi.

Unia nie kryje oburzenia decyzją władz spółki prowadzącej rozgrywki zamierza się odwoływać od decyzji komisji.

- Nie ma co tu komentować. Rozegraliśmy 15 wyścigów na regulaminowym torze i nie miał on żadnego wpływu na kontuzje toruńskich zawodników, o których jest mowa w komunikacie. Naturalnie, będziemy się odwoływać i chcemy odzyskać licencję. Na porannym posiedzeniu zarządu podjęliśmy decyzję, że jeżeli nie będziemy mogli startować w Lesznie w meczu finałowym bądź o trzecie miejsce, wycofamy drużynę z rozgrywek - powiedział członek zarządu klubu Ireneusz Igielski.

Rewanżowy mecz półfinałowy Unibaxu z Unią rozegrany zostanie w Toruniu w niedzielę, o godz. 16.00. Pierwsze spotkania o medale zaplanowane są na kolejną niedzielę (24 września).

INTERIA.PL/PAP
Dowiedz się więcej na temat: Unia Leszno | ekstraliga | żużel

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje